Czy można wyczerpać instrument? I czy muzyka może stać się doświadczeniem granicznym, które jednych zachwyca jak objawienie, a innych odpycha? Nowa książka Bena Ratliffa o Johnie Coltrane’ie pokazuje artystę, który nie tylko zmienił jazz, ale próbował przekroczyć jego granice – czasem aż do bólu niezrozumienia.
Skąd bierze się kult artysty? Dlaczego jedni widzą w nim geniusza, a inni słyszą jedynie chaos? Historia Johna Williama Coltrane’a – saksofonisty, którego przez lata uznawano za jedno z najważniejszych nazwisk jazzu – jest próbą odpowiedzi na te pytania.
Zanim stał się ikoną, Coltrane był jednym z wielu muzyków szukających własnego języka. Dopiero kolejne etapy jego twórczości – pełne eksperymentów, ryzyka i radykalnych zmian – wyniosły go na poziom, który dziś określa się niemal mianem muzycznej świętości.
Ben Ratliff w książce „John Coltrane: opowieść o brzmieniu” prowadzi czytelnika przez te przemiany krok po kroku. Nie buduje pomnika – raczej śledzi drogę artysty, który nieustannie przesuwał granice tego, co w muzyce możliwe.
Jedna z anegdot przywoływanych przez autora pokazuje tę ewolucję w sposób skrajny. Muzyk Rashied Ali wspominał rozmowę z Coltrane’em: pytał go, dlaczego gra w sposób tak intensywny, niemal krzycząc przez saksofon. Odpowiedź miała być prosta i jednocześnie zaskakująca – instrument „już nie miał nic do zaoferowania”. Jakby możliwości klasycznego jazzu zostały wyczerpane, a dalsze granie wymagało wejścia w zupełnie inny wymiar dźwięku.
To właśnie w tym miejscu zaczyna się legenda Coltrane’a – muzyka, która dla jednych staje się duchowym doświadczeniem, a dla innych pozostaje trudna, niepokojąca, wręcz nieprzenikniona.
Ratliff pokazuje jednak coś więcej niż tylko historię jednego artysty. Jego książka jest opowieścią o tym, jak rodzi się twórczość przekraczająca epoki, jak powstają muzyczne „sanktuaria” i jak kolejne pokolenia próbują je zrozumieć – czasem je wielbiąc, a czasem próbując zburzyć ich znaczenie.
Coltrane pozostaje więc nie tylko muzykiem, ale pytaniem o samą istotę sztuki: gdzie kończy się forma, a zaczyna coś, czego nie da się już nazwać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze