Na szczycie NATO doszło do rozmów prezydentów Nawrockiego i Zełenskiego. To bardzo dobrze, aczkolwiek nic te rozmowy nie dały oprócz nazwania Rosji wspólnym wrogiem, co jest oczywiste. Niestety minister Sikorski wypowiedział się o całej sprawie infantylnie.
Rozmowa prezydentów Polski i Ukrainy była jednym z ważniejszych spotkań Karola Nawrockiego podczas szczytu NATO w Ankarze. Po zakończeniu spotkania polski przywódca przekazał, że mimo napięć w ostatnim czasie oba kraje nadal utrzymują kanał dialogu i szukają możliwości współpracy.
– To dobry zwyczaj i niezbędne w relacjach między sąsiadami, żeby utrzymywać kanały dialogu, kanały informacyjne – powiedział Nawrocki, podsumowując rozmowę z Wołodymyrem Zełenskim.
Prezydent zaznaczył, że najważniejszym punktem, który łączy Warszawę i Kijów, pozostaje kwestia bezpieczeństwa. Jak podkreślił, zarówno Polska, jak i Ukraina postrzegają Rosję jako główne zagrożenie.
– W tym samym kierunku patrzymy, jeśli chodzi o zagrożenia dla naszej niepodległości. To się nie zmienia – mówił Nawrocki.
Nie zabrakło jednak trudnych tematów dotyczących historii. Prezydent przyznał, że podczas spotkania nie udało się rozwiązać wszystkich sporów związanych z przeszłością.
– Nie przystępowaliśmy z taką nadzieją, że uda się wszystkie kwestie rozwiązać – zaznaczył.
Nawrocki podkreślił, że dla strony polskiej szczególne znaczenie mają kwestie związane z działalnością Ukraińskiej Armii Powstańczej oraz pamięcią o ofiarach zbrodni wołyńskiej. Jak stwierdził, sprawy te pozostają dla wielu Polaków niezwykle ważne i wymagają – jego zdaniem – zrozumienia ze strony Ukrainy.
– Kwestie UPA, symboli UPA są nienegocjowalne – powiedział prezydent.
Dodał jednocześnie, że podczas rozmowy omawiano również przyszłość relacji polsko-ukraińskich oraz sposób dalszej współpracy obu państw. Jego zdaniem wspólna świadomość zagrożenia ze strony Rosji jest elementem, który nadal zbliża Warszawę i Kijów.
W środę wieczorem szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i szef MSZ Radosław Sikorski po powrocie do kraju podsumowali dwudniowy szczyt Sojuszu w Ankarze. Według szefa MSZ, jego wyniki są „powyżej oczekiwań”.
- Szkoda, że nie możemy mówić o tym, co było na zamkniętych sekcjach, ale chcę, by państwo nam zaufali, że to była naprawdę dobra, sojusznicza rozmowa i w spokojniejszej atmosferze niż niektóre wypowiedzi publiczne - ocenił Sikorski.
Jak dodał, polska delegacja w Ankarze „mówiła jednym głosem”. - Różnie z tym w przeszłości bywało, tym razem prezydent (Karol Nawrocki) potraktował stanowisko rządu poważnie, i Polska mówiła zgodnie ze swoimi strategicznymi interesami. Między innymi dzięki temu nasz głos był prominentny i słyszalny - powiedział szef MSZ.
- Polska dyplomacja osiągnęła to, że w dwóch formatach, zarówno spotkania sojuszniczego jak i dokumentów podkreśliliśmy wagę formatu E5, a więc grupę państw, która reprezentuje wszystkie regiony Europy; bardzo ważne jest, by Zachód Europy nie próbował decydować za Europą Wschodnią czy Południe - dodał Sikorski.
Szczyt NATO w Ankarze był dla Karola Nawrockiego także okazją do rozmów z innymi światowymi liderami. Polski prezydent poinformował m.in. o spotkaniach z premierem Kanady Markiem Carneyem, prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem oraz krótkiej rozmowie z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze