Do ostrego spięcia między Stanami Zjednoczonymi a Francją doszło podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Amerykańska delegacja wyszła z sali w trakcie przemówienia francuskiego przedstawiciela, protestując przeciwko porównywaniu działań Waszyngtonu do polityki państw autorytarnych.
Poniedziałkowe obrady Rady Bezpieczeństwa ONZ zakończyły się dyplomatycznym incydentem z udziałem dwóch stałych członków tego gremium. Delegacja Stanów Zjednoczonych opuściła salę w momencie, gdy przemawiał przedstawiciel Francji.
Był to gest sprzeciwu wobec wcześniejszych wypowiedzi Paryża, które – zdaniem Waszyngtonu – niesłusznie stawiały USA w jednym szeregu z autorytarnymi państwami.
Zastępca przedstawiciela Stanów Zjednoczonych przy ONZ Dan Negrea przekazał, że amerykańscy dyplomaci będą kontynuować taki protest, dopóki Francja nie zrezygnuje z krytycznej retoryki wobec Waszyngtonu.
– Francuskie wypowiedzi to upolityczniony bełkot i nieszczere polityczne popisy – ocenił Negrea.
Konflikt między USA a Francją wybuchł po głosowaniu dotyczącym przedłużenia kadencji Volkera Tuerka, wysokiego komisarza ONZ ds. praw człowieka.
Francja skrytykowała Stany Zjednoczone za to, że znalazły się w grupie państw sprzeciwiających się dalszemu pełnieniu przez niego funkcji. Waszyngton zagłosował przeciwko, podobnie jak m.in. Rosja i Korea Północna.
Paryż zarzucił USA przyjęcie stanowiska zbliżonego do krajów autorytarnych. Amerykańskie władze odrzuciły te oskarżenia, wskazując, że powodem sprzeciwu wobec Tuerka były jego wcześniejsze wypowiedzi krytyczne wobec działań Stanów Zjednoczonych i Izraela.
Ambasador USA przy ONZ Mike Waltz stwierdził, że Francja wspiera urzędnika, który – według Waszyngtonu – atakuje państwa demokratyczne, jednocześnie łagodniej traktując najpoważniejszych sprawców naruszeń praw człowieka.
Ostatecznie Zgromadzenie Ogólne ONZ zdecydowaną większością głosów zdecydowało o przedłużeniu mandatu wysokiego komisarza. Za było 144 państwa, przeciwko 10, a 13 krajów wstrzymało się od głosu.
Spór z Francją wpisuje się w szersze napięcia między administracją Donalda Trumpa a Organizacją Narodów Zjednoczonych. Waszyngton w ostatnim czasie ograniczył finansowanie części struktur ONZ oraz wycofał się z udziału w wybranych organizacjach powiązanych z tą instytucją.
Zdaniem obserwatorów kolejny konflikt pokazuje rosnące różnice między Stanami Zjednoczonymi a częścią sojuszników w kwestii roli ONZ i sposobu reagowania na globalne kryzysy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze