Nasz zachodni sąsiad wciąż ponosi konsekwencje nieograniczonego przyjmowania migrantów. Czy w związku z tym jarmarki bożonarodzeniowe, będące wielowiekową niemiecką tradycją rzeczywiście są zagrożone? Media społecznościowe obiegła w tym roku fala komentarzy.
W samym Berlinie działa ich blisko 90, a w całych Niemczech – ponad 2,5 tysiąca. Przez cały Adwent mieszkańcy spotykają się na jarmarkach, by wspólnie cieszyć się przedświątecznym czasem.
Od 31 października w ramach pakietu bezpieczeństwa na wszystkich imprezach publicznych obowiązuje ogólnokrajowy zakaz noszenia noży. "Na wielu jarmarkach bożonarodzeniowych odwiedzający są sprawdzani zarówno przy wejściu, jak i przez ubranych po cywilnemu funkcjonariuszy podczas późniejszego spaceru" - podkreślił autor publikacji.
Jarmarki są również chronione za pomocą barierek oraz takich elementów, jak betonowe bloki lub nowoczesne pachołki.
"Wypowiadamy wojnę przemocy z użyciem noża! Dzięki dużej obecności policji i większej liczbie kontroli zapewniamy maksymalne bezpieczeństwo na naszych jarmarkach bożonarodzeniowych" - powiedział "Bildowi" minister spraw wewnętrznych Hesji, Roman Poseck.
Rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii powiedział "Bildowi", że "oprócz środków podjętych przez organizatorów, policja przeprowadzi kontrole osób i toreb pod kątem broni lub innych niebezpiecznych przedmiotów".
Niemiecka policja ostrzega, że jarmarki bożonarodzeniowe mogą w szczególności przyciągać sprawców motywowanych religijnie: "Wydarzenia bożonarodzeniowe zazwyczaj stanowią ideologicznie odpowiedni cel dla sprawców motywowanych islamistycznie ze względu na ich symbolikę wartości chrześcijańskich".
W ostatnich tygodniach media społecznościowe zalała fala sensacyjnych doniesień. Nagranie na TikToku, którego podpis sugerował masowe odwoływanie jarmarków świątecznych, obejrzano ponad 600 tys. razy. Podobny przekaz krążył na platformie X – wiralowy post z dramatycznym tytułem „SETKI JARMARKÓW BOŻONARODZENIOWYCH W NIEMCZECH ODWOŁANE” dotarł do niemal pół miliona odbiorców. Niektórzy poszli jeszcze dalej, twierdząc, że „Niemcy odwołują Boże Narodzenie”.
Jak podaje „Deutsche Welle”, internetowa panika jest kompletnie oderwana od faktów. Owszem, odwołano kilka pojedynczych wydarzeń, jednak o żadnej masowej skali nie ma mowy. Większość jarmarków rozpoczęła działalność już pod koniec listopada – m.in. w Lipsku, Dreźnie, Kolonii, Frankfurcie czy Hamburgu.
DW zwraca uwagę, że zamknięcia dotyczą niewielkich, lokalnych wydarzeń i wynikają z przyziemnych powodów. W Rostocku nie wrócił historyczny jarmark, który już rok wcześniej został skreślony z kalendarza. W hamburskim Rahlstedt wystawcy zrezygnowali po słabych wynikach sprzedażowych w przeszłym sezonie, a malowniczy jarmark przy zamku Bodelschwingh w Dortmundzie wypadł z planów z powodu renowacji obiektu. To jednak jedynie wyjątki – większość wydarzeń odbywa się bez zmian.
Wspomnienia zamachów – berlińskiego z 2016 roku oraz ataku w Magdeburgu z grudnia 2024, w którym zginęło sześć osób, a setki zostały ranne – wciąż są żywe. Z tego powodu koszty ochrony znacząco wzrosły; w Magdeburgu niemal się podwoiły.
Czy środki bezpieczeństwa są wystarczające? Jak wskazuje korespondentka Onetu, Karolina Walczowska, spacerując po niemieckich placach, trudno nie zauważyć zmian. Betonowe zapory, barierki i blokady uniemożliwiające wjazd pojazdów stały się stałym elementem świątecznego krajobrazu. Obok choinek i światełek widać wzmożone patrole służb ochrony i policji.
Mimo tego mieszkańcy i turyści tłumnie odwiedzają świąteczne stoiska. Ludzie chcą korzystać z adwentowej atmosfery, a strach przed zagrożeniami schodzi na dalszy plan.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.