Szwajcarska policja poinformowała w niedzielę o zidentyfikowaniu 16 kolejnych ofiar pożaru w noc sylwestrową w miejscowości Crans-Montana, gdzie w noc sylwestrową zginęło 40 osób, a 121 zostało rannych - podała agencja Reutera.
Wśród zidentyfikowanych ofiar jest 10 Szwajcarów, dwóch Włochów, jedna osoba z obywatelstwem Włoch i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, jedna Rumunka, jedna osoba z Francji i jedna z Turcji – poinformowała policja kantonu Valais, w którym znajduje się Crans-Montana. Nazwisk nie podano.
Reuters zaznaczył, że policja zidentyfikowała dotąd 24 osoby, które zginęły w pożarze.
Prokuratura kantonalna wszczęła w sobotę śledztwo przeciwko właścicielom baru, w którym doszło do pożaru. Są to obywatele Francji: 49-letni mężczyzna i 40-letnia kobieta. Portal dziennika „Blick” poinformował, że oboje zniknęli, a wcześniej usunęli z internetu zdjęcia baru po remoncie, na których było widać m.in. zwężone schody i inne zmiany.
Dochodzenie ma wykazać przede wszystkim, czy materiał, z którego wykonany był sufit, odpowiadał normom bezpieczeństwa, i czy w lokalu wolno było używać sztucznych ogni. Ponadto śledczy sprawdzą, czy stosowano tam wszystkie wymagane środki bezpieczeństwa.
Z pierwszych ustaleń wynika, że bezpośrednią przyczyną pożaru, który ogarnął dwupoziomowy bar w noc sylwestrową, były iskry z zimnych ogni zamocowanych na butelkach szampana i trzymanych zbyt blisko sufitu przez uczestników zabawy.
Według mediów sufit wykończono pianką izolacyjną, użytą najprawdopodobniej do wygłuszenia sali.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze