Reklama

Przyleciały z Tel Awiwu. W czterech walizkach ukryły pół miliona złotych

Miały wylądować w Krakowie i ruszyć dalej. Zamiast tego ich podróż zakończyła się jeszcze na lotnisku w Balicach. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej znaleźli w czterech walizkach należących do dwóch obywatelek Izraela aż 100 kilogramów khatu – środka odurzającego, który w wielu krajach Afryki jest powszechnie używany, ale na terenie Unii Europejskiej pozostaje zakazany. Jak ustaliła Wirtualna Polska, zatrzymane kobiety nie działały samodzielnie. Były kurierkami wykorzystywanymi przez izraelskie grupy przestępcze specjalizujące się w przemycie narkotyku do Europy.

Kontrola została przeprowadzona po przylocie samolotu z Tel Awiwu. Celnicy z Krakowa i Warszawy wytypowali do sprawdzenia cztery bagaże należące do dwóch pasażerek w wieku 23 i 24 lat. W środku znajdowało się około 500 szczelnie zapakowanych porcji zielonych liści z charakterystycznymi fioletowymi łodygami.

Badanie narkotestem potwierdziło obecność katynonu – substancji psychoaktywnej występującej w khacie. Łącznie zabezpieczono około 100 kilogramów narkotyku o szacunkowej wartości przekraczającej pół miliona złotych.

Reklama

Obie kobiety usłyszały zarzuty przemytu znacznej ilości środków odurzających w Prokuraturze Rejonowej Kraków-Prądnik Biały. Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Za zarzucane im przestępstwo grozi kara od trzech do nawet dwudziestu lat pozbawienia wolności.

Khat legalny w Afryce, zakazany w Europie

Khat to liście i młode pędy czuwaliczki jadalnej, rośliny uprawianej przede wszystkim w Etiopii, Somalii i Jemenie. W wielu regionach Afryki Wschodniej jego żucie jest elementem codziennego życia i lokalnej tradycji. Na ulicznych targowiskach można go kupić równie łatwo jak papierosy czy kawę.

Reklama

Roślina zawiera jednak katynon i katynę – substancje o działaniu pobudzającym, porównywanym do słabszej amfetaminy. To właśnie z tego powodu Unia Europejska objęła khat ścisłą kontrolą. Import, posiadanie i handel nim są na terenie wspólnoty nielegalne.

Choć w Izraelu sam khat pozostaje legalny, jego przewiezienie do państw Unii oznacza już przemyt narkotyków. To właśnie ta różnica w przepisach od lat wykorzystują zorganizowane grupy przestępcze.

Werbunek do przemytu. "To nie są przypadkowe osoby"

Jak ustaliła Wirtualna Polska, zatrzymane w Krakowie kobiety miały pełnić rolę tzw. "mulic", czyli kurierów przewożących narkotyki przez granice. Według ustaleń źródeł znających sprawę pracowały dla izraelskich gangów zajmujących się przemytem khatu do Europy. Odbiorcami narkotyku są przede wszystkim środowiska jemeńskie i somalijskie mieszkające w Niemczech, Holandii oraz krajach skandynawskich.

Reklama

Mechanizm działania takich grup od lat obserwuje izraelski adwokat Mordechaj Tzivin, który reprezentował obywateli Izraela zatrzymywanych za przemyt khatu m.in. we Francji, Wielkiej Brytanii i Danii.

– Znam wiele takich historii. To najczęściej młodzi ludzie z ubogich rodzin, którzy pilnie potrzebują pieniędzy. Często nigdy wcześniej nie lecieli samolotem – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.

Jak podkreśla, organizatorzy nie wybierają kurierów przypadkowo.

– Przestępcy bardzo starannie dobierają swoje ofiary. Przekonują je, że przewóz jest całkowicie legalny, obiecują szybki zarobek i zapewniają, że nawet w razie problemów otrzymają pomoc. To element psychologicznej manipulacji – ocenia.

Reklama

Według relacji adwokata schemat wygląda niemal zawsze tak samo. Kurier otrzymuje bilet lotniczy, walizkę z towarem oraz wynagrodzenie wynoszące zwykle około tysiąca euro. Po przylocie do Europy bagaż odbiera kolejna osoba powiązana z siatką przestępczą. Sam khat trafia następnie na czarny rynek, gdzie – zwłaszcza w Niemczech – kilogram może kosztować nawet około 250 euro.

Największe zyski pozostają jednak po stronie organizatorów. Kurierzy otrzymują jedynie niewielką część pieniędzy, biorąc na siebie całe ryzyko odpowiedzialności karnej.

Reklama

"Najgorzej jest w Polsce"

Zdaniem Mordechaja Tzivina osoby zatrzymywane za przemyt khatu w różnych krajach Europy spotykają się z odmiennym podejściem wymiaru sprawiedliwości.

– W większości państw kary nie są bardzo wysokie, a część zatrzymanych jest po prostu deportowana. Najsurowsze wyroki, z którymi się spotkałem, zapadały we Francji i wynosiły około roku lub półtora roku więzienia. Ale najtrudniejsza sytuacja jest w Polsce – twierdzi.

Adwokat przywołuje przykład jednego ze swoich klientów, który – jak mówi – od siedmiu miesięcy przebywa w polskim areszcie.

Reklama

Jeszcze ostrzej ocenia postawę izraelskich władz. Według niego służby doskonale znają skalę procederu i często wiedzą, kto oraz dokąd przewozi khat, jednak nie reagują przed wylotem.

– To poważny problem, o którym państwo wie od dawna. Zdarzało mi się informować służby, którym samolotem lecą walizki z khatem. Mimo to nie podejmowano żadnych działań – twierdzi.

Powód jest prosty. W chwili opuszczania Izraela przewożenie khatu nie narusza tamtejszego prawa. Przestępstwo zaczyna się dopiero po przekroczeniu granicy Unii Europejskiej.

Reklama

Izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych już kilka lat temu wydało ostrzeżenie dla swoich obywateli. Resort informował, że od końca 2018 roku na europejskich lotniskach zatrzymano dziesiątki Izraelczyków próbujących przemycić khat i apelował, by nie ulegać propozycjom szybkiego zarobku.

Zdaniem Tzivina same komunikaty nie rozwiązują jednak problemu. Jak podkreśla, dopóki osoby werbowane do przemytu bez przeszkód wsiadają do samolotów z walizkami pełnymi narkotyku, proceder będzie trwał.

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama