Śmierć 11-letniej Lyhanny wywołała we Francji ogromne emocje i falę protestów. Główny podejrzany o zabójstwo był wcześniej wielokrotnie zgłaszany organom ścigania w związku z przestępstwami seksualnymi wobec dzieci. Mimo narastającej krytyki minister sprawiedliwości Gerald Darmanin zapowiedział, że nie zamierza podawać się do dymisji.
11-letnia Lyhanna z miejscowości Fleurance na południu Francji zaginęła 29 maja po wyjściu ze szkoły. Po sześciu dniach poszukiwań odnaleziono jej ciało.
W poniedziałek zatrzymano Jerome'a B., ojca jednego z kolegów dziewczynki z klasy. Jak podają francuskie media, wobec mężczyzny wcześniej kilkakrotnie składano zawiadomienia dotyczące napaści seksualnych na dzieci. W chwili zaginięcia Lyhanny toczyło się również wobec niego postępowanie dotyczące gwałtu na 10-letniej dziewczynce.
Sprawa wywołała we Francji pytania o działanie wymiaru sprawiedliwości i skuteczność reakcji na zgłoszenia dotyczące przemocy wobec dzieci.
Rosnąca presja opinii publicznej i opozycji nie zmieniła stanowiska ministra sprawiedliwości Francji Geralda Darmanin.
– Czy wykonałem moją pracę jako strażnik pieczęci wymiaru sprawiedliwości? To oceni Inspektorat. Sprawdzenie tego jest rolą parlamentu – powiedział minister podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.
Darmanin zaznaczył jednocześnie, że błędy popełnione przez wymiar sprawiedliwości nie wynikały z jego wytycznych.
Kilka dni wcześniej minister publicznie przeprosił rodzinę dziewczynki oraz obywateli Francji. Przyznał, że instytucje państwowe zawiodły, a wymiar sprawiedliwości nie zdołał ochronić dziecka.
Sprawa Lyhanny przerodziła się w ogólnokrajową debatę o funkcjonowaniu francuskiego wymiaru sprawiedliwości. Na poniedziałek zapowiedziano demonstracje przed Ministerstwem Sprawiedliwości, a protesty odbyły się również w innych miastach kraju.
Według relacji Reutersa demonstranci zgromadzili się m.in. przed sądem w Paryżu oraz w Montpellier. W akcje zaangażowały się organizacje feministyczne i działające na rzecz ochrony dzieci. Na transparentach pojawiały się hasła oskarżające państwo o zbyt pobłażliwe traktowanie sprawców przemocy seksualnej wobec nieletnich.
Do sprawy odnieśli się przedstawiciele najważniejszych francuskich ugrupowań politycznych. Opozycja zarzuca władzom zaniedbania i niewystarczające działania na rzecz ochrony dzieci.
Minister sprawiedliwości podkreśla natomiast, że konieczne jest szczegółowe wyjaśnienie okoliczności, w których wcześniejsze zawiadomienia dotyczące podejrzanego nie doprowadziły do skutecznej reakcji.
Głos zabrał również największy związek zawodowy zrzeszający pracowników francuskiego wymiaru sprawiedliwości. Jego przewodniczący Ludovic Friat ocenił, że po tej tragedii konieczne są jasne wyjaśnienia dotyczące działania prokuratury i sądów.
Przedstawiciele środowiska sędziowskiego zwracają przy tym uwagę na problemy kadrowe. Jak podkreślają, Francja należy do państw Unii Europejskiej z najmniejszą liczbą prokuratorów, a systemy informatyczne obsługujące postępowania regularnie borykają się z awariami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze