Xi Jinping i Kim Dzong Un pokazali światu nowy front współpracy. W oficjalnych komunikatach po zakończonej wizycie chińskiego przywódcy w Pjongjangu padły wielkie słowa o „strategicznej przyjaźni”, wspólnych planach i nowym otwarciu w relacjach między Pekinem a Koreą Północną. Jednak to nie deklaracje wywołały największe poruszenie wśród analityków polityki międzynarodowej. Uwagę ekspertów przykuło przede wszystkim to, czego… nie powiedziano.
Dwudniowa wizyta Xi Jinpinga w Korei Północnej była jednym z najważniejszych wydarzeń dyplomatycznych ostatnich miesięcy w Azji. W liście skierowanym do Kim Dzong Una chiński przywódca podkreślił, że obie strony przeprowadziły „dogłębną wymianę poglądów” i osiągnęły „szereg istotnych ustaleń”. Według północnokoreańskiej agencji KCNA oba państwa uzgodniły ambitny plan dalszego rozwoju współpracy, który ma stać się wzorem strategicznych relacji między sojusznikami.
Choć oficjalne komunikaty utrzymano w typowo dyplomatycznym tonie, ich przekaz był wyjątkowo czytelny. Chiny i Korea Północna chcą dziś pokazać światu, że ich relacje pozostają silne mimo napięć geopolitycznych, wojny w Ukrainie i rosnącej rywalizacji Pekinu z Waszyngtonem.
Dla Kim Dzong Una spotkanie z Xi Jinpingiem to przede wszystkim polityczne zabezpieczenie. Korea Północna od lat funkcjonuje pod ciężarem międzynarodowych sankcji, a chińskie wsparcie pozostaje dla reżimu kluczowe — zarówno gospodarczo, jak i dyplomatycznie. Pekin jest największym partnerem handlowym Pjongjangu i państwem, które w praktyce pozwala północnokoreańskiej gospodarce utrzymać minimalną stabilność.
Z perspektywy Chin sytuacja wygląda równie strategicznie. Pekin nie chce utracić wpływów na Półwyspie Koreańskim, szczególnie teraz, gdy Kim Dzong Un coraz mocniej zbliża się do Rosji. W ostatnich miesiącach relacje Pjongjangu z Moskwą wyraźnie się zacieśniły — zarówno na poziomie politycznym, jak i wojskowym. Wizyta Xi Jinpinga ma więc być również sygnałem, że Chiny nadal pozostają najważniejszym graczem w regionie.
Najwięcej emocji wzbudził jednak brak jakiejkolwiek wzmianki o północnokoreańskim programie nuklearnym. W oficjalnych komunikatach nie pojawiło się ani słowo o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego — i właśnie to eksperci uznali za najbardziej wymowny element całego spotkania.
To znacząca zmiana względem poprzednich lat. Podczas wizyty Xi Jinpinga w Pjongjangu w 2019 roku chińska dyplomacja otwarcie mówiła o potrzebie pokoju i działań na rzecz ograniczenia programu jądrowego Korei Północnej. Tym razem Pekin zachował całkowite milczenie.
Zdaniem części analityków nie jest to przypadek, lecz świadomy polityczny sygnał. Ellen Kim z Korea Economic Institute of America oceniła, że Kim Dzong Un od dawna zabiegał o nieformalną akceptację Korei Północnej jako państwa nuklearnego — a chińskie milczenie można odczytywać właśnie jako formę takiego przyzwolenia.
Podobnie sytuację interpretuje Patrick Cronin z Hudson Institute. Jego zdaniem priorytetem Pekinu staje się dziś ograniczanie wpływów Stanów Zjednoczonych w Azji, a nie wywieranie presji na Pjongjang w sprawie broni atomowej. Innymi słowy — kwestia denuklearyzacji schodzi dla Chin na dalszy plan, jeśli strategiczny sojusz z Koreą Północną może pomóc w rywalizacji z Waszyngtonem.
Tło całej sytuacji jest jeszcze bardziej niepokojące, gdy spojrzy się na dane dotyczące zbrojeń nuklearnych. Według najnowszego raportu Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) Chiny posiadają obecnie około 620 głowic jądrowych i rozbudowują swój arsenał szybciej niż jakiekolwiek inne państwo świata.
Korea Północna dysponuje z kolei około 60 głowicami nuklearnymi, a eksperci szacują, że zgromadzony materiał rozszczepialny pozwala jej na wyprodukowanie kolejnych kilkudziesięciu. Pjongjang regularnie rozwija również program rakiet balistycznych, co od lat budzi alarm w Korei Południowej, Japonii i Stanach Zjednoczonych.
Właśnie dlatego brak jakiejkolwiek deklaracji dotyczącej ograniczenia programu nuklearnego został odebrany jako wyjątkowo mocny sygnał polityczny. W praktyce może on oznaczać, że Pekin przestaje traktować północnokoreańską broń atomową jako problem, który należy rozwiązać, a zaczyna postrzegać ją jako element nowego układu sił w regionie.
I to właśnie ten szczegół — bardziej niż wszystkie oficjalne deklaracje o przyjaźni i współpracy — najmocniej wybrzmiał po spotkaniu Xi Jinpinga z Kim Dzong Unem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze