Reklama

"To był jakiś żart?" Zandberg odpalił w stronę Trzaskowskiego. Mocne nagranie

Atmosfera podczas czwartkowej sesji Rady Warszawy była wyjątkowo napięta. Adrian Zandberg nie pozostawił wątpliwości, co sądzi o wyjaśnieniach władz stolicy dotyczących sytuacji wokół Szpitala Południowego. Lider partii Razem otwarcie zarzucił ratuszowi brak odpowiedzialności za nadzór nad miejską placówką, a swoje wystąpienie skierował bezpośrednio do Rafała Trzaskowskiego.

"To był jakiś żart? Panie prezydencie?"

Już na początku swojego wystąpienia Zandberg dał do zrozumienia, że wcześniejsze wypowiedzi przedstawicieli stołecznego ratusza uznaje za całkowicie niewystarczające. Jego zdaniem zamiast konkretnych odpowiedzi mieszkańcy usłyszeli długie wywody, które nie odnosiły się do sedna sprawy.

- To był jakiś żart? Panie prezydencie? Panie prezydencie słuchał pan swoich zastępców? Słuchał pan swojego zastępcę który zrobił wykład ze wstępu do spółek handlowych? Słuchał pan swoją zastępczynie, która mówiła o mleku dla niemowląt, zamiast wyjaśnić sprawę? Przecież to nie było poważne. Po prostu nie było poważne - powiedział Adrian Zandberg.

Reklama

Lider Razem przekonywał, że mieszkańcy oczekiwali jasnych wyjaśnień dotyczących funkcjonowania Szpitala Południowego, a nie – jak ocenił – prób odwracania uwagi od najważniejszych pytań.

"Tak pan nadzoruje szpital, który jest pana oczkiem w głowie?"

W dalszej części wystąpienia polityk przeszedł do krytyki sposobu sprawowania nadzoru nad miejskimi instytucjami. Kierując kolejne pytania w stronę Rafała Trzaskowskiego, podważał skuteczność zarządzania majątkiem należącym do mieszkańców Warszawy.

- Tak pan nadzoruje szpital, który jest pana oczkiem w głowie? Tak wygląda nadzór nad własnością publiczną w mieście? Tak wygląda, że ktoś doi miasto, że ktoś doi publiczne pieniądze? Tak wygląda, że się organizuje salonik VIP - uderzył lider partii Razem w Rafała Trzaskowskiego.

Reklama

Zdaniem Zandberga sprawa nie dotyczy wyłącznie jednego szpitala, ale pokazuje znacznie szerszy problem związany z kontrolą nad publicznymi pieniędzmi i odpowiedzialnością osób zarządzających miejskimi instytucjami.

"To są standardy z Uzbekistanu z lat 90."

Na zakończenie swojego wystąpienia poseł Razem jeszcze mocniej zaostrzył ton. Oskarżył osoby odpowiedzialne za zarządzanie majątkiem publicznym o traktowanie go jak własnego politycznego zaplecza, a całą sytuację porównał do praktyk, które – jak stwierdził – nie powinny mieć miejsca w europejskim państwie.

Reklama

- Funkcjonują procedury, w których majątek publiczny jest traktowany jakby nie był publiczny, tylko jakby należał do partii rządzącej. To są standardy z Uzbekistanu z lat 90., a nie z nowoczesnego, europejskiego państwa. Po prostu i to się musi skończyć, panie prezydencie - kontynuował polityk.

Nagranie z wystąpienia Adriana Zandberga podczas czwartkowej sesji Rady Warszawy szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych, wywołując szeroką dyskusję wokół sposobu zarządzania Szpitalem Południowym oraz odpowiedzialności władz stolicy za nadzór nad miejskimi spółkami i instytucjami.

Reklama

Źródło: Facebook Razem, wiadomości.wp.pl Aktualizacja: 26/06/2026 13:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama