Sylwestrowa noc, która miała przynieść radość i poczucie nowego początku, w kilku europejskich krajach zapisała się jako czas dramatu. Najtragiczniejsze wydarzenia rozegrały się w Szwajcaria, gdzie w popularnym kurorcie narciarskim Crans-Montana doszło do potężnej eksplozji.
Do wybuchu doszło w sylwestrową noc w jednym z barów, w którym bawiło się ponad sto osób. W wyniku eksplozji i następującego po niej pożaru zginęło – według różnych źródeł – około 40 osób, a blisko 100 zostało rannych. Większość poszkodowanych znajduje się w ciężkim stanie. Lokalne władze poinformowały, że część ofiar śmiertelnych stanowili obcokrajowcy.
Choć dokładna przyczyna tragedii nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona, media sugerują, że mogło dojść do niekontrolowanego użycia materiałów pirotechnicznych. Jednocześnie władze stanowczo wykluczyły, by był to atak o charakterze terrorystycznym. Według relacji cytowanych przez regionalne media, w środku nocy doszło do jednej lub kilku eksplozji, po których ogień bardzo szybko objął wnętrze lokalu.
Skala dramatu wymusiła natychmiastową mobilizację służb ratunkowych. Do akcji skierowano 10 śmigłowców i 40 karetek. Szpitale w kantonie Valais w krótkim czasie zostały przepełnione, dlatego rannych zaczęto transportować do placówek medycznych w innych regionach kraju. Rejon tragedii został całkowicie zamknięty, a nad nim wprowadzono zakaz lotów. Akcja ratunkowa trwała przez wiele godzin, a służby pracowały w niezwykle trudnych warunkach.
Równie dramatyczny przebieg miała noc sylwestrowa w Holandia. W wielu częściach kraju doszło do śmiertelnych wypadków związanych z użyciem fajerwerków, m.in. w miastach Nijmegen i Aalsmeer. Policja bada, czy wykorzystywana pirotechnika była legalna.
Do szczególnie tragicznego zdarzenia doszło także w miejscowości Bergen nad Morzem Północnym, gdzie dziecko zginęło potrącone przez samochód. Wstrząs w całym kraju wywołał również pożar zabytkowego kościoła Vondelkerk w Amsterdamie. Budynek, który od lat pełnił funkcję kulturalną, stanął w płomieniach i mimo wysiłków strażaków nie udało się go uratować.
W całej Holandii odnotowano setki pożarów – od domów jednorodzinnych i garaży po obiekty użyteczności publicznej, w tym hale sportowe. W kilku miejscach eksplodowały składowane fajerwerki, co znacząco utrudniało działania ratunkowe. Lawina zgłoszeń sprawiła, że numer alarmowy 112 był chwilami całkowicie sparaliżowany, a władze apelowały do mieszkańców o kontaktowanie się ze służbami wyłącznie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia.
Szczególne oburzenie wzbudziła skala agresji wobec służb porządkowych. Policjanci, strażacy i ratownicy medyczni byli obrzucani petardami i kamieniami, a w dzielnicy Tuinzigt w Bredzie doszło nawet do użycia koktajli Mołotowa. Związek zawodowy policji określił tę noc jako jedną z najbardziej brutalnych w ostatnich latach.
Sylwestrowa noc, zamiast symbolu nadziei, w wielu miejscach Europy stała się bolesnym przypomnieniem, jak cienka bywa granica między świętowaniem a tragedią.
Źródło: wydarzenia.interia.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze