Reklama

Trump grozi karą państwom NATO. Nocny wpis pełen emocji

Napięcie między Stanami Zjednoczonymi a częścią sojuszników z NATO wyraźnie rośnie. W nocy prezydent USA Donald Trump opublikował w mediach społecznościowych wpis, który nie pozostawia złudzeń co do jego nastrojów. W ostrych słowach zarzucił Sojuszowi brak wsparcia w kluczowym momencie konfliktu z Iranem. „NATO nie pomogło, gdy ich potrzebowaliśmy” – napisał, podsumowując spotkanie z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.

Za kulisami tej emocjonalnej wypowiedzi toczą się jednak znacznie poważniejsze rozmowy. Według doniesień „Wall Street Journal”, administracja Trumpa analizuje możliwość przetasowania amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Na stole leży scenariusz, który mógłby istotnie zmienić układ sił w regionie.


Presja na sojuszników: wojska jako narzędzie nacisku

Z informacji dziennika wynika, że rozważany plan zakłada wycofanie części amerykańskich wojsk z krajów, które – zdaniem Waszyngtonu – nie stanęły na wysokości zadania podczas operacji przeciwko Iranowi. Jednocześnie siły te mogłyby zostać przeniesione na wschodnią flankę NATO, między innymi do Polski, Rumunii czy państw bałtyckich.

Reklama

Choć propozycja znajduje się na wczesnym etapie, zyskuje poparcie wśród części wysokich rangą urzędników. Ma być jednym z elementów nacisku na europejskich partnerów, a nie zapowiedzią całkowitego wycofania USA z NATO – co, choć wielokrotnie sugerowane przez Trumpa, wymagałoby zgody Kongresu.

Największe niezadowolenie w Waszyngtonie budzą konkretne decyzje kilku państw. Hiszpania, jako jedyny kraj Sojuszu, nie zobowiązała się do zwiększenia wydatków obronnych do poziomu 5 proc. PKB, a dodatkowo ograniczyła dostęp do swojej przestrzeni powietrznej. Niemcy z kolei otwarcie krytykowały działania militarne przeciwko Iranowi. Włochy czasowo zablokowały wykorzystanie bazy na Sycylii, a Francja zgodziła się na użycie swojej infrastruktury tylko pod warunkiem, że nie będzie ona bezpośrednio wspierać operacji bojowych.

Reklama

 


Nowa mapa bezpieczeństwa w Europie?

Wśród potencjalnych beneficjentów relokacji wojsk wymienia się państwa, które konsekwentnie zwiększają wydatki na obronność i aktywnie wspierają działania NATO. Polska, Rumunia, Litwa czy Grecja od lat należą do najbardziej zaangażowanych członków Sojuszu w tej kwestii.

Niektóre z nich szybko zadeklarowały także udział w międzynarodowej koalicji monitorującej sytuację w Cieśninie Ormuz – jednym z kluczowych szlaków transportu ropy naftowej. Rumunia niemal natychmiast udostępniła swoje bazy amerykańskiemu lotnictwu.

Reklama

Planowana relokacja mogłaby jednak mieć konsekwencje wykraczające poza relacje wewnątrz NATO. Przesunięcie wojsk bliżej granic Rosji z pewnością zostałoby odczytane w Moskwie jako sygnał eskalacji i mogłoby wywołać reakcję Kremla.

Nie wyklucza się również zamknięcia przynajmniej jednej amerykańskiej bazy w Europie Zachodniej – najczęściej wskazuje się tu Hiszpanię lub Niemcy.


Rutte łagodzi ton, ale nie rozwiewa wątpliwości

W obliczu rosnących napięć do Waszyngtonu udał się sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Spotkanie z Trumpem w Białym Domu odbyło się bez udziału mediów, co tylko podsyciło spekulacje. W rozmowie z CNN Rutte przyznał, że amerykański prezydent jest „wyraźnie rozczarowany” postawą części sojuszników.

Reklama

Jednocześnie starał się tonować nastroje, podkreślając, że większość państw europejskich wypełniła swoje zobowiązania – zapewniając logistykę, dostęp do baz i wsparcie operacyjne. Wskazał też na szerszy kontekst działań, przypominając, że ograniczenie potencjału nuklearnego Iranu było możliwe wyłącznie dzięki zdolnościom Stanów Zjednoczonych.

Pytany wprost o możliwość wyjścia USA z NATO, Rutte unikał jednoznacznej odpowiedzi. Podkreślał raczej, że Trump „uważnie słuchał argumentów” dotyczących rosnących wydatków obronnych w Europie, które w wielu krajach mają osiągnąć poziom 5 proc. PKB.

Reklama

Sam prezydent USA nie pozostawił jednak wiele miejsca na interpretację. W swoim nocnym wpisie, utrzymanym w charakterystycznym dla siebie stylu, powtórzył zarzuty wobec NATO, pisząc wielkimi literami, że Sojusz nie pomógł wtedy, gdy był potrzebny – i nie pomoże również w przyszłości.

To zdanie, choć krótkie, może mieć długofalowe konsekwencje dla jedności Zachodu.

Źródło: fakt.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama