Mówili - "kult Bandery nie ma obecnie antypolskiego czy totalitarnego charakteru". Mówili, że dzisiaj jest jeno antyrosyjski i niepodległościowy, że mocno "ewoluował". Mówili i pisali tak nie tylko Ukraińcy ale i Polacy, także ci prawicowi, między innymi e środowiska Gazety Polskiej. Mówili i mówią dalej. I taki był jeszcze do niedawna wizerunek ruchu neobanderowskiego. Tak się prezentowali przed światem jak i przed własnym narodem, bo nawet Ukraińcy TAK OD RAZU nie zaakceptowaliby prawdziwego oblicza banderyzmu.
Czy jednak ta wizerunkowa zmiana łączyła się z jakąkolwiek faktyczną zmianą tej przerażającej, totalitarnej i antypolskiej ideologii? Moim zdaniem nie. Tu się nic nie zmienia. Tak, to prawda, że wielu młodych Ukraińców wznosi w górę czerwono-czarne sztandary oraz portrety Bandery i Szuchewycza, nie mając pojęcia, co naprawdę się za tym kryje. Promotorzy tego ruchu, z Wiatrowyczem na czele, muszą sobie zdawać z tego sprawę, ale lud wtajemniczają powoli. Z pewnością wiedzą oni o pracy Kołodzińskiego „Ukraińska Doktryna Wojenna”, w której, już w latach trzydziestych ubiegłego wieku, planowane było ludobójstwo, które faktycznie zaczęło być realizowane w 1943 roku. Oczywiście, podają ludowi do wierzenia szereg argumentów, że praca ta, nie ma nic wspólnego z tym, co stało się później na Kresach, chociaż właśnie tam, kilka lat wcześniej, zostało to dokładnie opisane.