Wenezuelskie siły zbrojne zostały postawione w stan gotowości na terenie całego kraju — taką decyzję ogłosił minister obrony Wenezueli gen. Vladimir Padrino, podkreślając, że chodzi o „zagwarantowanie suwerenności”. Deklaracja padła dzień po głośnej operacji amerykańskiej w Caracas, podczas której — według relacji władz USA i doniesień agencji informacyjnych — schwytany został prezydent Nicolas Maduro wraz z żoną Cilią Flores.
Padrino przekazał, że wojsko uznaje dotychczasową wiceprezydent Delcy Rodríguez za pełniącą obowiązki prezydenta. Zwrócił się też do Sądu Najwyższego o formalne powierzenie jej tej roli na 90 dni. W niedzielę (4 stycznia 2026 r.) Reuters informował, że wenezuelski Sąd Najwyższy wydał postanowienie w tej sprawie, uzasadniając je koniecznością utrzymania ciągłości administracyjnej państwa po „przymusowej nieobecności” Maduro.
Minister obrony ponownie zażądał wypuszczenia Maduro i jego żony, określając działania USA jako agresję wymierzoną w „legalnego prezydenta” i pierwszą damę. Równocześnie wezwał obywateli, by w najbliższych dniach wrócili do normalnych aktywności, pracy i szkoły — przekaz, który ma sugerować próbę opanowania nastrojów po nocnych eksplozjach i doniesieniach o uderzeniach na cele w stolicy.
Według opisywanego przebiegu wydarzeń, w sobotę nad ranem doszło do amerykańskiej operacji wojskowej w Caracas: zbombardowano kilka celów, a komandosi jednostki Delta Force mieli schwytać Maduro oraz Cilię Flores. Oboje zostali przetransportowani do Nowego Jorku. Reuters opisywał operację jako przygotowywaną miesiącami i wspieraną wywiadowczo, z wcześniejszymi uderzeniami mającymi osłabić zabezpieczenia w rejonie stolicy.
Zgodnie z informacjami przytaczanymi w doniesieniach, amerykańska prokuratura stawia Maduro i jego otoczeniu cztery zarzuty, w tym dotyczące zmowy związanej z przemytem narkotyków oraz dwa zarzuty nielegalnego posiadania broni maszynowej i innej zakazanej broni. W niedzielnych relacjach Reuters wskazywał, że Maduro przebywa w areszcie w Nowym Jorku i ma stanąć przed sądem w poniedziałek.
Wątek strat po stronie wenezuelskiej pojawia się w wypowiedziach ministra obrony. Padrino mówił o śmierci znacznej części personelu chroniącego Maduro, nie podając liczby ofiar. Reuters również podkreślał brak szczegółów co do skali strat, przy jednoczesnym potwierdzeniu mobilizacji wojska „w całym kraju”.
W przestrzeni publicznej wybrzmiewa też twardy komunikat ze strony USA. Według relacji, prezydent Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone planują sprawować kontrolę nad Wenezuelą do czasu „sprawiedliwej transformacji”, a jeśli będzie to konieczne — są gotowe do kolejnych uderzeń. W Caracas tymczasem kluczowe instytucje państwa próbują utrzymać spójny przekaz: armia ma być zmobilizowana, a życie społeczne ma wracać na normalne tory, mimo że polityczne centrum kraju znalazło się w próżni po zatrzymaniu dotychczasowego przywódcy.
oprac. red.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze