W polskiej debacie publicznej rzadko padają propozycje tak bezpośrednie i wyraziste, jak ta sformułowana przez Dominika Tarczyńskiego w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. Polityk nie tylko zdiagnozował potrzebę zmian w strukturach państwa, ale złożył publiczną deklarację gotowości do powrotu i osobistego zaangażowania w nową misję.
Podczas rozmowy padły słowa, które stały się jasną deklaracją politycznych aspiracji i wizji bezpieczeństwa kraju:
„Chciałbym pracować w nowo utworzonym ministerstwie deportacji. Chcę być chcę być ministrem do spraw deportacji. Jeżeli taka taka wola będzie, to ja bardzo chętnie się zgodzę. Jeżeli takie ministerstwo powstanie, to ja wrócę i zajmę się deportacją z Polski. Tak. Uważam, że takie ministerstwo jest potrzebne, a jeżeli nawet nie teraz, to za kilka lat będzie potrzebne i trzeba się do tego przygotować, bo widzę co się dzieje. Takie ministerstwo powinno powstać”.
Tarczyński opiera swój postulat na obserwacji bieżących wydarzeń międzynarodowych. Jego zdaniem utworzenie wyspecjalizowanej jednostki administracyjnej, odpowiedzialnej za politykę migracyjną i przymusowe wydalenia, jest odpowiedzią na to, co „dzieje się” obecnie, oraz na wyzwania, które nasilą się w nadchodzących latach.
Wypowiedź ta jest interpretowana jako postulat radykalnego wzmocnienia kontroli granic i porządku publicznego poprzez systemowe podejście do deportacji. Tarczyński nie widzi w tym jedynie doraźnego działania, lecz fundament dbania o stabilność państwa w przyszłości.
Niezależnie od ocen, deklaracja Tarczyńskiego była jedną z najmocniejszych i najbardziej wyrazistych wypowiedzi ostatnich tygodni w polskiej debacie publicznej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze