Reklama

Chamstwo posła Polski 2050

17/07/2026 15:29

Polska 2050 wniosła do polskiej polityki zdradę swoich wyborców, a teraz urządza happeningi polityczne. Głosząc, że jest jakąś trzecią drogą, okazało się, że jest zwykłą służalczą partią wobec PO i nic więcej. W dzisiejszych obradach Sejmu poseł tej partii Adam Gomoła postanowił urządzić polityczny spektakl. Z mównicy zaatakował Przemysława Czarnka, a następnie ruszył w jego kierunku z przygotowanym „prezentem”. Do polityka PiS jednak nie dotarł, bo drogę zagrodzili mu parlamentarzyści tej partii.

Ostre słowa Czarnka o Ukrainie wywołały polityczną burzę

Punktem wyjścia do całego przedstawienia były wcześniejsze wypowiedzi Przemysława Czarnka dotyczące dalszego wspierania Ukrainy. Polityk PiS mówił w poniedziałek na antenie TV Republika, że Unia Europejska powinna zostać zmuszona do zaprzestania — przynajmniej na obecnym etapie — finansowania zbrojeń oraz odbudowy Ukrainy.

Czarnek uzależniał dalszą pomoc od tego, czy Ukraina, jak sam powiedział, „wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich”. Jego wypowiedź natychmiast wywołała polityczne reakcje, jednak sam poseł nie zamierzał się z niej wycofywać. Dwa dni później przekonywał, że swoje słowa powtórzyłby „bezwzględnie, bez najmniejszych zahamowań”.

Reklama

W piątek temat przeniósł się na salę sejmową. Adam Gomoła wykorzystał swoje wystąpienie do frontalnego ataku na Czarnka i całe Prawo i Sprawiedliwość. Sięgnął przy tym po postać Lecha Kaczyńskiego, próbując przeciwstawić jego polityczne dziedzictwo obecnemu stanowisku części polityków PiS.

— Co myśli patrzący na nas z góry prezydent Lech Kaczyński, widząc, jak brukane jest jego dziedzictwo, jak ugrupowanie, które zakładał, zdradza polską rację stanu, którą on kiedyś bardzo trafnie zdiagnozował. Czy jest jakiś diabeł, z którym się nie sprzymierzycie w swoim marszu po władzę? Czy jest taka puszka Pandory, której nie otworzycie? — mówił z mównicy Gomoła.

Reklama

Piracka opaska i próba podejścia do Czarnka

Na politycznych oskarżeniach poseł Polski 2050 nie poprzestał. W pewnym momencie porównał Przemysława Czarnka do Grzegorza Brauna i sięgnął po przygotowany wcześniej rekwizyt — piracką opaskę.

— A pan, panie pośle Czarnek, się tak zagalopował w tym udawaniu Grzegorza Brauna, że zapomniał o jednej podstawowej zasadzie. Nie wystarczy kwakać jak kaczka, pływać jak kaczka, trzeba jeszcze wyglądać jak kaczka. Dlatego mam dla pana prezent — opaskę piracką. Niech pan ją nosi z dumą i wypływa we wspólny polityczny rejs ze swoim sobowtórem. W Moskwie już na was czekają — powiedział Gomoła.

Reklama

Chwilę później parlamentarzysta zszedł z miejsca i ruszył w kierunku Czarnka, najwyraźniej zamierzając osobiście przekazać mu przyniesiony rekwizyt. Wtedy zareagowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Mariusz Gosek, Piotr Gliński, Dariusz Matecki i Barbara Bartuś zagrodzili Gomołe drogę. Wokół posła Polski 2050 zrobiło się tłoczno, jednak do większej awantury nie doszło. Parlamentarzysta nie zdołał podejść do Czarnka, a po krótkim zamieszaniu uczestnicy całego zdarzenia wrócili na swoje miejsca.

Miała być nowa polityka, zostały sejmowe happeningi

Cała scena mogłaby zostać potraktowana jako jeszcze jeden mało znaczący epizod z sejmowych obrad, gdyby nie polityczna historia ugrupowania, które reprezentuje Gomoła. Polska 2050 wchodziła do polityki z wielkimi hasłami o zmianie standardów. Przekonywała wyborców, że nie chce uczestniczyć w niekończącej się wojnie PO z PiS i zamierza zbudować rzeczywistą alternatywę dla dwóch największych obozów.

Reklama

Po dojściu do władzy deklarowana „trzecia droga” szybko jednak zderzyła się z polityczną rzeczywistością. Zamiast samodzielnego ugrupowania wyznaczającego własny kierunek coraz częściej widać partię funkcjonującą w cieniu Platformy Obywatelskiej. Formację, która miała zmieniać reguły politycznej gry, a sama coraz chętniej korzysta z dokładnie tych samych metod, które wcześniej przedstawiała jako symbol starej polityki.

Piątkowy występ Gomoły dobrze wpisuje się w ten obraz. Można było rzeczowo odpowiedzieć na słowa Czarnka, przedstawić własne argumenty dotyczące bezpieczeństwa Polski, przyszłości Ukrainy i relacji z Rosją. Zamiast tego pojawiła się piracka opaska, przygotowany wcześniej dowcip i próba urządzenia widowiska pomiędzy sejmowymi ławami.

Reklama

Taki happening może zapewnić kilka nagłówków i nagranie krążące po mediach społecznościowych. Nie odpowiada jednak na znacznie poważniejsze pytanie dotyczące samej Polski 2050: co właściwie pozostało z politycznej alternatywy, którą partia obiecywała swoim wyborcom?

Bo jeżeli „trzecia droga” miała oznaczać niezależność od największych ugrupowań i zmianę jakości debaty publicznej, to dziś coraz trudniej odnaleźć ją w działaniach partii. Zamiast nowej polityki wyborcy dostają coraz więcej starego politycznego teatru — tyle że tym razem z piracką opaską w roli głównego rekwizytu.

Źródło: wiadomosci.onet.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama