Reklama

Czarnek ostro: Polska ma dość unijnej polityki

W studiu Telewizji Republika padły słowa, które trudno uznać za wyważone. Przemysław Czarnek, pytany przez Danutę Holecką o rosnące ceny energii i kierunek polityki klimatycznej, nie tylko skrytykował obecny model regulacji, ale też nakreślił własną wizję – opartą na surowcach krajowych i odejściu od unijnych mechanizmów.

„Polska stoi na własnych zasobach”

Zdaniem Czarnka punktem wyjścia do rozmowy o przyszłości energetyki powinno być to, co Polska już posiada. W jego ocenie fundamentem bezpieczeństwa energetycznego pozostaje węgiel – surowiec, który wciąż odpowiada za większość produkcji prądu.

Polityk podkreślał, że mimo transformacyjnych ambicji i nacisków ze strony Unii Europejskiej, realia są jednoznaczne: zimą to właśnie tradycyjne źródła energii utrzymują system przy życiu. Przywoływał dane ze stycznia, wskazując, że nawet 60–65 proc. energii pochodziło z węgla. W jego narracji to dowód nie tyle na zacofanie, co na pragmatyzm.

Reklama

Krytyka ETS i „rachunków grozy”

Najostrzejsze słowa padły pod adresem unijnego systemu handlu emisjami ETS. Czarnek przekonywał, że mechanizm ten w praktyce przekłada się na rosnące koszty energii dla zwykłych obywateli. W jego opinii Polacy zostali obciążeni „rachunkami grozy”, a jednocześnie zmuszeni do akceptacji niestabilnych źródeł energii.

Odnawialne źródła, choć obecne w debacie publicznej jako przyszłość energetyki, w jego ocenie nie są w stanie zapewnić stabilności systemu. Jako przykład podał fotowoltaikę, która zimą – gdy zapotrzebowanie na energię rośnie – ma marginalny udział w produkcji.

Reklama

„Z węgla, z atomu i bez ETS-u”

Czarnek nie poprzestał na krytyce. Zarysował własny kierunek: energetyka oparta na węglu i atomie, ale funkcjonująca poza systemem ETS. To właśnie ten postulat powtarzał kilkukrotnie, podkreślając, że jego zdaniem Polska powinna odzyskać większą kontrolę nad własną polityką energetyczną.

Na koniec padło wezwanie, które nadało całej wypowiedzi wyraźnie polityczny ton. Czarnek zaapelował do rządzących, by jasno pokazali plan działania – a jeśli go nie mają, by ustąpili. Sam deklarował gotowość do wprowadzenia zmian i – jak to ujął – przywrócenia Polakom „normalności”.

Reklama

Wypowiedź polityka wpisuje się w szerszy spór o tempo i kierunek transformacji energetycznej. Z jednej strony stoją unijne regulacje i dążenie do ograniczenia emisji, z drugiej – argumenty o bezpieczeństwie energetycznym i kosztach społecznych. Jak pokazuje ta rozmowa, emocji w tej debacie na pewno nie zabraknie.

Źródło: niezalezna.pl Zdj. PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama