W ostatnich dniach relacje polsko-ukraińskie ponownie znalazły się w centrum politycznej debaty. Powodem jest decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”. Decyzja ta wywołała falę krytyki wśród części polskich polityków, którzy uznali ją za działanie godzące w pamięć ofiar rzezi wołyńskiej.
Do sprawy odniósł się wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek. Polityk podkreślił, że Polska wspierała Ukrainę od początku pełnoskalowej wojny z Rosją, jednak – jego zdaniem – dalsza współpraca powinna opierać się na jasno określonych zasadach.
Czarnek wskazał cztery warunki, które określił mianem „warunków brzegowych” dalszej pomocy dla Ukrainy. Są to:
Wypowiedzi polityków wpisują się w trwającą od lat debatę dotyczącą oceny działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. W Polsce UPA kojarzona jest przede wszystkim ze zbrodniami dokonanymi na ludności polskiej podczas II wojny światowej. Z kolei na Ukrainie część społeczeństwa postrzega członków tej formacji jako uczestników walki o niepodległość kraju.
Dodatkowe emocje wzbudziła również niedawna wypowiedź wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który stwierdził, że UPA była formacją walczącą o niepodległość Ukrainy, co spotkało się z ostrą reakcją polityków opozycji.
Przemysław Czarnek zapowiedział także, że środowiska prawicowe będą domagać się wznowienia prac nad ustawą zakazującą propagowania banderyzmu w Polsce. Jego zdaniem kwestie historyczne powinny zostać rozwiązane przed dalszym pogłębianiem współpracy między Warszawą a Kijowem.
Jednocześnie politycy różnych ugrupowań podkreślają, że mimo sporów historycznych Ukraina pozostaje ważnym partnerem Polski w obliczu trwającej wojny z Rosją. Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że pamięć historyczna nadal pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach pomiędzy oboma narodami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze