Pierwsze czereśnie pojawiły się już w sprzedaży, ale ich ceny mogą skutecznie odstraszyć kupujących. Na rynku hurtowym w Broniszach kilogram owoców kosztował od 65 do nawet 100 zł. Na większe obniżki trzeba będzie poczekać co najmniej do drugiej połowy maja, gdy do Polski może trafić więcej czereśni z importu.
Na początku maja w sprzedaży dostępne są przede wszystkim czereśnie importowane, głównie z Hiszpanii. Ich ilość jest jednak niewielka, dlatego ceny utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. W Broniszach 5 maja za kilogram trzeba było zapłacić od 65 do 100 zł.
Eksperci rynku owoców wskazują, że przy tak drogim produkcie i małych wolumenach w hurcie cena detaliczna może być jeszcze wyższa. Oznacza to, że na bazarach i w sklepach pierwsze czereśnie mogą być traktowane bardziej jako towar luksusowy niż sezonowy owoc.
Na większą dostępność czereśni trzeba będzie poczekać. Wyraźniejsze spadki cen mogą pojawić się dopiero w drugiej połowie maja, jeśli na rynek trafi więcej owoców z Serbii. Nie wiadomo jednak, jak duży wpływ na tamtejsze uprawy miały wiosenne przymrozki.
Na ceny wpływają także koszty transportu, ograniczona podaż i początek sezonu. W pierwszych tygodniach sprzedaży importowane owoce zwykle osiągają najwyższe stawki.
Krajowe czereśnie pojawią się w sprzedaży później. Ich cena będzie zależała od pogody, skali zbiorów oraz strat po przymrozkach. Dopiero większa podaż owoców z polskich sadów może realnie obniżyć ceny na targowiskach i w sklepach.
Na razie klienci muszą liczyć się z tym, że pierwsze czereśnie pozostaną jednymi z najdroższych owoców sezonu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze