David Frankel wraca po dwóch dekadach do świata „Diabła ubiera się u Prady” i nie ukrywa, że towarzyszy mu ogromna presja. Reżyser w rozmowie z Interią przyznaje, że obawia się reakcji widzów, ale jednocześnie wierzy, że historia Mirandy Priestly w epoce sztucznej inteligencji i kryzysu mediów wybrzmi mocniej niż kiedykolwiek.
David Frankel, reżyser „Diabła ubiera się u Prady 2”, ponownie zabiera widzów do świata Mirandy Priestly – bezwzględnej redaktorki „Runway”, która stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnego kina. Jak sam przyznaje, powrót do tej historii po latach nie był łatwy.
– Nadal się boję. Czekam, czy ludzie w ogóle przyjdą do kina – mówi w rozmowie z Interią.
Sequel powstał w zupełnie innych realiach niż pierwsza część. Frankel podkreśla, że dziś historia Mirandy nabiera nowego znaczenia – w świecie, w którym tradycyjne media zmagają się z kryzysem, a sztuczna inteligencja i platformy cyfrowe zmieniają sposób funkcjonowania całej branży.
– Wygląda na to, że jesteśmy skazani na przegraną, ale może młode pokolenie jeszcze się zbuntuje i wróci do doświadczeń na żywo – mówi reżyser.
Nowa odsłona filmu nie ogranicza się jednak tylko do świata mody. Twórcy rozszerzają opowieść o wpływy wielkiego kapitału, politykę mediów i pytania o przyszłość dziennikarstwa. Frankel przyznaje, że właśnie ta aktualność była jednym z powodów powrotu do projektu.
W produkcji ponownie błyszczy Meryl Streep jako Miranda Priestly. Reżyser podkreśla, że aktorka od pierwszych chwil na planie „staje się Mirandą”, a jej powrót był jednym z najważniejszych elementów filmu.
Akcja sequelu ponownie rozgrywa się w Nowym Jorku – mieście, które Frankel traktuje jak pełnoprawnego bohatera opowieści. Ulice, tempo życia i energia metropolii mają wzmacniać emocje bohaterów i podkreślać ich wewnętrzne napięcia.
„Diabeł ubiera się u Prady 2” to nie tylko kontynuacja kultowej historii, ale także refleksja nad zmianami w świecie mediów, pracy i relacji międzyludzkich. Frankel przyznaje, że film powstał z niepokoju, ale i wiary, że widzowie wciąż potrzebują historii opowiadanych na dużym ekranie.
NASZ KOMENTARZ
Film jest dokładnie o tym, co napisali, czyli o upadaniu kolorowych czasopism drukowanych, upadku dziennikarstwa prasowego – wnikliwego, twórczego. Zaczyna królować klikalność w social mediach. Bohaterowie znów zagrani rewelacyjnie przez trio aktorek, a także role męskie dobrze, subtelnie zaznaczone. Rozwija się świat luksusu. Jak podaje jedna z bohaterek, kiedyś torebka za 100 dolarów była zbytkiem. Teraz panie chcą mieć torebki od projektantów za kilka tysięcy dolarów i to panie z różnych sfer. Film pokazuje również, jak w sferze wielkich inwestorów firmy kupowane są i sprzedawane bez sentymentów, często jako zachcianki życiowe. I w atmosferze filmu cicho pobrzmiewa niepokój: co będzie, jak AI zacznie dominować i dojdzie do głosu? Ile z obecnego naszego świata ocaleje?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze