Zatrzymania, areszty i zarzuty kierowania grupą przestępczą – śledczy rozbijają strukturę odpowiedzialną za serię fałszywych alarmów, które w ostatnich tygodniach angażowały policję i inne służby w całej Polsce. Według ustaleń prokuratury działania miały być zaplanowane i nastawione na wywoływanie reakcji instytucji publicznych.
Dwie osoby zostały zatrzymane w związku ze sprawą zorganizowanej grupy przestępczej, która – jak ustalili śledczy – miała celowo wywoływać fałszywe alarmy i generować interwencje służb. Jednej z nich przedstawiono zarzut udziału w grupie, drugiej – jej kierowania.
Jak poinformowała prok. Karolina Staros z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, grupa działała głównie w internecie, wykorzystując komunikatory i platformy społecznościowe. Jej członkowie nie znali się osobiście, a struktura organizacyjna była – jak podkreślają śledczy – hierarchiczna i oparta na wykonywaniu poleceń.
W sprawę zaangażowane jest również Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Ustalono, że zgłoszenia dotyczyły rzekomych zagrożeń, które w rzeczywistości nie istniały, co prowadziło do licznych, często kaskadowych interwencji służb w wielu miejscach jednocześnie.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał, że zatrzymani to młodzi obywatele Polski, którzy mieli wcześniej wchodzić w konflikt z prawem. Jak podkreślił, ich działania miały służyć przede wszystkim zdobyciu rozgłosu w sieci, a motywacje są nadal analizowane.
Premier Donald Tusk ocenił, że sprawa ma poważny charakter ze względu na skalę i skutki operacyjne dla służb. Zaznaczył, że kolejne zatrzymania nie są wykluczone.
Według prokuratury, grupa miała szybko wykształcić mechanizmy kontroli i „awansu” wewnętrznego, co dodatkowo motywowało jej członków do działania. Śledczy wskazują także, że część zdarzeń może mieć związek z głośnymi interwencjami z ostatnich tygodni, które angażowały policję, straż pożarną i inne służby w różnych częściach kraju.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił, że postępowanie jest na wczesnym etapie, a ujawnianie szczegółów mogłoby zaszkodzić śledztwu.
Śledczy badają obecnie wszystkie wątki, w tym źródła zgłoszeń oraz możliwe powiązania z konkretnymi incydentami, które w ostatnich tygodniach doprowadziły do interwencji m.in. w obiektach prywatnych i publicznych. Jak zapewniają, sprawa pozostaje rozwojowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze