Plan hiszpańskiego rządu, który przewiduje legalizację ponad pół miliona nielegalnych migrantów, wywołał ostrą reakcję w Europarlamencie. Polscy europosłowie i część przedstawicieli ECR jednoznacznie podkreślali, że decyzja Hiszpanii to nie tylko kwestia krajowa, ale problem dla całej Europy i strefy Schengen. Debata obfitowała w emocje, zarzuty o zagrożenie bezpieczeństwa oraz ostrzeżenia przed skutkami migracji w innych państwach UE.
W ubiegłym tygodniu Europarlament poświęcił sporo uwagi kontrowersyjnemu projektowi hiszpańskiego rządu socjalistycznego Pedro Sáncheza. Dokument zakłada legalizację ponad 500 tys. osób przebywających dotychczas w Hiszpanii nielegalnie. Pomysł wywołał falę krytyki, zwłaszcza ze strony przedstawicieli Polski i ugrupowań konserwatywnych, którzy argumentowali, że skutki decyzji odbiją się na całej Europie.
– To nie jest tylko problem Hiszpanii – mówił Jacek Ozdoba z ECR. – Nowi mieszkańcy Europy będą się przemieszczać, a migranci pojadą tam, gdzie są najlepsze świadczenia, głównie do Niemiec. Schengen nie może funkcjonować jako nagroda za nielegalność – dodał.
Podobnie stanowczo wypowiedział się Mariusz Kamiński, wskazując na potrzebę ochrony granic strefy Schengen i konieczność poważnej debaty nad dalszą obecnością Hiszpanii w unijnym systemie. Krytyczne głosy płynęły także od Ewy Zajączkowskiej-Hernik i Jadwigi Wiśniewskiej, które zwracały uwagę na zagrożenia bezpieczeństwa i konsekwencje społeczno-ekonomiczne masowej legalizacji.
Przedstawiciele Komisji Europejskiej, w tym komisarz ds. wewnętrznych Magnus Brunner, podkreślali natomiast, że decyzje państw członkowskich w sprawie legalizacji migrantów pozostają w gestii rządów. Komisja oczekuje jedynie, że osoby zalegalizowane w jednym kraju nie będą szukać azylu w innym państwie bez uprzedniego powrotu do kraju legalizacji.
Debata była jednak pełna napięć. Lewicowi europosłowie, m.in. Krzysztof Śmiszek, kwestionowali krytyczne stanowisko ECR, oskarżając przeciwników legalizacji o „rasizm” i przesadne wyolbrzymianie zagrożeń. Z kolei hiszpańscy zwolennicy legalizacji przedstawiali projekt jako humanitarną odpowiedź na sytuację migrantów.
– Lewicowe elity, pod płaszczykiem humanitaryzmu, podejmują decyzje, które uderzają w fundamenty Hiszpanii i Europy – alarmowała Ewa Zajączkowska-Hernik, powołując się na statystyki dotyczące udziału cudzoziemców w przestępczości w hiszpańskich miastach.
W tle debaty pojawiły się również zarzuty wobec Komisji Europejskiej o hipokryzję – krytykowano jej wymogi solidarności i relokacji migrantów w sytuacjach przymusowych, przy jednoczesnym akceptowaniu masowej legalizacji w Hiszpanii.
Eksperci i europosłowie ostrzegali, że skutki decyzji Hiszpanii nie pozostaną wyłącznie na jej terytorium. Migranci zyskujący legalny status będą mogli swobodnie przemieszczać się po strefie Schengen, co, ich zdaniem, wymaga skoordynowanej reakcji europejskich instytucji i krajów członkowskich.
Debata pokazała wyraźnie, że kwestia migracji pozostaje jednym z najbardziej dzielących tematów w Europarlamencie – z jednej strony obawy o bezpieczeństwo i integrację, z drugiej – argumenty o prawach człowieka i humanitarnym podejściu do migrantów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze