Reklama

Mentzen miażdży KNF w sprawie Zondy

Wokół giełdy Zonda Crypto narasta napięcie, a wraz z nim – polityczna burza. W centrum tej debaty znalazł się Sławomir Mentzen, który w mocnym wpisie odniósł się do zarzutów kierowanych pod adresem jego oraz innych osób promujących kryptowaluty.

Już na wstępie Mentzen nie pozostawia wątpliwości co do swojego stanowiska:
„Od wczorajszego wieczora banda nieznających zupełnie tematu dziennikarzy, polityków i komentatorów próbuje przekonać opinię publiczną, że razem z Prezydentem Nawrockim ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za domniemane bankructwo giełdy Zonda.”

To zdanie wyznacza ton całej wypowiedzi – ostrej, bezkompromisowej i jednoznacznie odrzucającej odpowiedzialność polityków opozycji.


„Prawda jest zupełnie odwrotna”

Mentzen idzie jednak dalej, formułując wyraźną tezę:
„Prawda jest zupełnie odwrotna. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi KNF oraz rząd Donalda Tuska.”

Reklama

W jego ocenie problem Zondy nie wynika z samego rynku kryptowalut ani z działalności jego zwolenników, lecz z wieloletnich zaniedbań regulacyjnych i działań instytucji państwowych, takich jak Komisja Nadzoru Finansowego oraz rząd kierowany przez Donalda Tuska.

Polityk podkreśla przy tym, że nawet przyjęcie proponowanych przepisów nie zmieniłoby obecnej sytuacji:
„Przyjęcie ich ustawy nie zmieniłoby w sprawie Zondy nic.”


Ustawa, która „nic by nie zmieniła”

Jednym z głównych argumentów Mentzena jest kwestia czasu wejścia w życie regulacji. Jak zaznacza:
„Proponowana przez rząd ustawa miała okres przejściowy do czerwca 2026 roku. Oznacza to, że jej podpisanie nic by nie zmieniło.”

Reklama

Dodaje również, że nawet gdyby przepisy zostały przyjęte wcześniej, efekt byłby identyczny:
„Zonda działałaby w Polsce na tych samych zasadach co obecnie.”

W jego opinii spór polityczny wokół ustawy ma więc charakter czysto narracyjny, a nie realny.


Kluczowy problem: zagraniczna jurysdykcja

Najważniejszy wątek wypowiedzi dotyczy jednak statusu samej giełdy. Mentzen przypomina:
„Zonda jest zarejestrowana w Estonii. Kiedyś to była polska spółka, ale wrogie działania KNF wyrzuciły ją do Estonii.”

To zdanie ma fundamentalne znaczenie dla całej sprawy. Oznacza bowiem, że polskie instytucje – w tym Komisja Nadzoru Finansowego – mają ograniczone możliwości wpływu na działalność giełdy.

Reklama

Jak ujął to Mentzen w charakterystyczny dla siebie sposób:
„W rezultacie KNF może Zondzie skoczyć.”


„KNF może wysyłać pocztówki”

Polityk rozwija tę myśl, wskazując na praktyczne konsekwencje:
„KNF może sobie wysyłać listy, pogróżki, skargi, pocztówki czy serdeczne pozdrowienia, a cała odpowiedzialność i wszystkie decyzje i tak są po stronie Estonii.”

To jeden z najmocniejszych fragmentów jego wypowiedzi, podkreślający – jego zdaniem – bezradność krajowego nadzoru wobec podmiotów działających w innych jurysdykcjach.

Mentzen zaznacza również, że nawet przy nowych przepisach sytuacja wyglądałaby identycznie:
„Polska ustawa w żaden sposób nie zobowiązuje Estonii do niczego.”

Reklama

„KNF i tak by nie zdążył”

W swojej analizie Mentzen idzie jeszcze dalej, wskazując na hipotetyczny scenariusz, w którym Zonda starałaby się o polską licencję. Nawet wtedy – jego zdaniem – niewiele by się zmieniło.

„KNF musiałby chcieć ją wydać (na pewno by nie chciał), a nawet gdyby chciał – nie zdążyłby, bo tego rodzaju licencję wydaje średnio w dwa lata, najwolniej w UE.”

Konkluzja jest jednoznaczna:
„KNF nie byłby w stanie nadzorować Zondy nawet gdyby ustawa została przyjęta.”


Polska bez własnych giełd

W ocenie Mentzena obecna sytuacja jest efektem wieloletnich zaniedbań:
„Polacy będą dalej skazani na zagraniczne giełdy, zagraniczne nadzory, a w przypadku upadku giełdy sprawiedliwości będą musieli szukać za granicą.”

Reklama

To sedno problemu, który wykracza daleko poza samą Zondę. Chodzi o cały model funkcjonowania rynku kryptowalut w Polsce – pozbawiony silnych, lokalnych instytucji i uzależniony od zagranicznych regulacji.


„Ostrzegałem o tym od lat”

Mentzen kończy swoją wypowiedź jednoznacznym wskazaniem winnych:
„Kto jest za to odpowiedzialny? KNF i wszystkie polskie rządy od 2015 roku. Ostrzegałem o tym od lat.”

To podsumowanie wpisuje się w szerszą narrację polityczną, ale jednocześnie podkreśla coś istotnego: problem Zondy nie pojawił się nagle. Był – przynajmniej według jego słów – konsekwencją długotrwałych procesów.

Reklama

Między polityką a realnym ryzykiem

Sytuacja wokół Zonda Crypto pokazuje realne ryzyko związane z rynkiem kryptowalut.

Dla wielu Polaków to nie jest spór ideologiczny. To pytanie o bezpieczeństwo własnych pieniędzy.

I niezależnie od tego, kto ponosi odpowiedzialność pewnym jest, że w świecie kryptowalut granice państw często przestają mieć znaczenie. A wtedy odpowiedzialność zaczyna się rozmywać.

Źródło: X @Slawomir Mentzen Aktualizacja: 08/04/2026 16:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama