Reklama

Milczenie, które mówi wszystko. Brak reakcji mainstreamu w sprawie Borowskiego

Zapadł wyrok wobec Adama Borowskiego – legendy opozycji antykomunistycznej, działacza podziemia z czasów PRL i człowieka, który przez lata ryzykował wolność w walce z totalitarnym systemem. P

Borowski został skazany na pół roku bezwzględnego więzienia w sprawie z prywatnego aktu oskarżenia Romana Giertycha. Działacz opozycji w czasach PRL przekonuje, że o wyroku nic nie wiedział, co uniemożliwiło mu złożenie apelacji. Wyrok zapadł na podstawie art. 212 §2 kodeksu karnego i dotyczył wypowiedzi Borowskiego, która padła na antenie Telewizji Republika sprzed ponad roku.

— Wyrok zapadł wcześniej, ja dowiedziałem się o nim dopiero teraz — mówił Borowski na antenie Telewizji Republika.

Trudno uciec od wrażenia, że mamy do czynienia z sytuacją głęboko symboliczną i gorzką zarazem: człowiek, który walczył z komunistyczną cenzurą i represjami, dziś ma trafić do więzienia w wolnej Polsce – za słowa.

Reklama

Bohater, nie „kontrowersyjna postać”

Adam Borowski nie jest anonimowym komentatorem z internetu. To postać z krwi i kości wpisana w historię polskiej walki o wolność. Dla wielu środowisk jest symbolem niezgody na kłamstwo, konformizm i oportunizm, człowiekiem, który nigdy nie nauczył się mówić półgębkiem ani oglądać się na polityczną poprawność.

Można się z nim nie zgadzać, można krytykować jego styl czy język, ale trudno odmówić mu jednego: moralnej konsekwencji i prawa do ostrej oceny rzeczywistości, zwłaszcza gdy dotyczy ona osób wpływowych i uprzywilejowanych.

Reklama

Kto o tym napisał

O sprawie poinformowały przede wszystkim media konserwatywne i prawicowe: „Niezależna.pl”, „wPolityce.pl”, „wPolsce24”, „Do Rzeczy”, „Sieci” oraz Telewizja Republika. To one potraktowały wyrok jako wydarzenie o znaczeniu publicznym, godne komentarza i debaty.

To tam Borowski mógł zabrać głos, to tam przypomniano jego życiorys i rolę w historii, to tam pojawiły się pytania o sens karania więzieniem za słowo w XXI wieku.

Gdzie są media lewicowo-liberalne?

I właśnie dlatego tak uderzające jest to, że temat ten praktycznie nie istnieje w mediach lewicowo-liberalnych.

Reklama

Nie ma go ani w „Gazecie Wyborczej”, ani w Onecie czy Wirtualnej Polsce. Nie podjęły go TVN24, Polsat News, Polskie Radio, Interia ani TOK FM. Dla głównego nurtu sprawa, w której legenda opozycji trafia przed widmo więzienia za publicystyczne wypowiedzi, okazała się najwyraźniej niewarta jakiejkolwiek refleksji.

Selekcja zamiast wartości

Nie jest to już nawet kwestia różnic ideowych. To problem głębszy: systemowej selekcji bohaterów i ofiar. Jedni zasługują na medialną empatię i solidarność, inni – na ciszę. Jednych przedstawia się jako symbole walki o demokrację, innych – po prostu się przemilcza.

Reklama

W tym sensie Adam Borowski stał się nie tylko skazanym publicystą, ale papierkiem lakmusowym stanu polskich mediów. Pokazał, że wolność słowa nie jest wartością uniwersalną, lecz narzędziem używanym wybiórczo – zależnie od tego, kto mówi i komu te słowa są niewygodne.

Cisza wobec bohatera

Zostaje cisza. I ta cisza jest szczególnie wymowna właśnie dlatego, że dotyczy człowieka, który całe życie walczył z ciszą narzuconą przez władzę.

Paradoks polega na tym, że Borowski przeżył komunizm, cenzurę i represje, ale w wolnej Polsce spotyka go coś, co jest może mniej brutalne, lecz równie niepokojące: społeczna niewidzialność narzucona przez media, które decydują, kto zasługuje na miano bohatera, a kto ma zostać wymazany z debaty.

Reklama

I być może to właśnie jest dziś największy skandal – nie sam wyrok, lecz fakt, że legendę opozycji można skazać i jednocześnie udawać, że nic się nie stało.

Źródło: wm.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama