Reklama

Mocne słowa Gawryluk o dzieciach i szkołach. „To dzieje się tylnymi drzwiami”

Debata o zmianach społecznych i kierunku reform w polskiej edukacji coraz częściej wywołuje emocje wykraczające daleko poza politykę. Jednym z głośniejszych głosów w tej dyskusji była ostatnio wypowiedź Doroty Gawryluk, która odniosła się zarówno do języka stosowanego w szkołach, jak i do szerszych zmian obyczajowych forsowanych przez środowiska lewicowe.

Dziennikarka zwróciła uwagę, że sprawa określeń takich jak „osoby uczniowskie” nie jest jedynie kwestią słów, lecz elementem dużo większego procesu ideologicznych przemian. W jej ocenie problem polega przede wszystkim na tym, że zmiany społeczne i kulturowe są dziś wprowadzane mimo braku wyraźnego społecznego mandatu.

„Nie ma zgody na rewolucję ideologiczną”

Dorota Gawryluk mówiła wprost:

„Jest kwestia osób uczniowskich i to jest szersza kwestia. Dlaczego? Bo zobacz, w jakiej jesteśmy rzeczywistości. Otóż Sojusz Lewicy Demokratycznej, który przemienił się w Nową Lewicę, zdobył w wyborach parlamentarnych ponad 8 procent poparcia. I ten sojusz dzisiaj, Nowa Lewica, narzuca ideologiczną agendę Polsce”.

Reklama

W dalszej części wypowiedzi podkreśliła, że jej zdaniem społeczeństwo nie wyraziło zgody na tak głęboką zmianę dotychczasowego porządku społecznego:

„Dlaczego nie ma zgody w Polsce na to, żeby zmieniać społeczeństwo pod kątem właśnie lewica–prawica, zmieniać zastaną rzeczywistość? Nie ma na to zgody, bo gdyby była zgoda na rewolucję ideologiczną, to lewica dostałaby 30 procent i mogłaby to robić”.

To właśnie ten fragment najmocniej wybrzmiał w całej dyskusji. Gawryluk wskazała, że demokratyczny mandat powinien być podstawą tak fundamentalnych zmian dotyczących edukacji, rodziny czy kwestii światopoglądowych.

Reklama

Edukacja i związki partnerskie „wprowadzane tylnymi drzwiami”

Dziennikarka odniosła się również do reform edukacyjnych oraz zmian dotyczących związków partnerskich. Jej zdaniem są one forsowane mimo braku wyraźnego przyzwolenia większości społeczeństwa.

„To wszystko, co się dzieje w edukacji, zmiany w edukacji, jeśli chodzi też o związki partnerskie i tak dalej, to jest robione wbrew konstytucji, na siłę. To jest robione tylnymi drzwiami”.

Według Gawryluk problemem nie jest wyłącznie sam kierunek zmian, ale sposób ich wprowadzania. W jej ocenie dochodzi do sytuacji, w której niewielkie środowiska polityczne próbują narzucić całemu społeczeństwu nową wizję rzeczywistości społecznej i kulturowej.

Reklama

„Jeśli społeczeństwo tak zdecyduje — w porządku”

Jednocześnie Dorota Gawryluk zaznaczyła, że nie sprzeciwia się samym zmianom jako takim, o ile stoją za nimi demokratyczne decyzje obywateli.

„Jeśli to się zmieni, jeśli lewica dostanie 30 procent i społeczeństwo powie: tak, zmieniajcie nasze podejście do płci, do małżeństw — to ja powiem: w porządku. Społeczeństwo stwierdziło, że trzeba zmienić zastany system”.

W opinii Gawryluk o tak fundamentalnych kwestiach jak edukacja, model rodziny czy redefinicja norm społecznych powinno decydować społeczeństwo większością głosów, a nie polityczna presja niewielkich środowisk ideologicznych.

Reklama

Wypowiedź dziennikarki stała się jednym z najmocniejszych komentarzy dotyczących obecnego kierunku zmian kulturowych w Polsce i wywołała szeroką dyskusję o granicach społecznego mandatu do przebudowy dotychczasowego porządku.

Źródło: Facebook/Komentarz polityczny Aktualizacja: 16/06/2026 10:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama