Ponad 2500 razy interweniowali strażacy po gwałtownych burzach, które nocą przeszły przez Polskę. Silny wiatr zrywał i uszkadzał dachy, łamał drzewa, blokował drogi i doprowadzał do przerw w dostawach prądu. Najtrudniejsza sytuacja była w województwach śląskim, świętokrzyskim, lubelskim i podkarpackim.
Miniona noc była wyjątkowo pracowita dla służb ratunkowych. Przez kraj przeszły gwałtowne burze z intensywnymi opadami deszczu i silnym wiatrem. Strażacy usuwali powalone drzewa i konary, zabezpieczali uszkodzone dachy, wypompowywali wodę z zalanych piwnic oraz udrażniali drogi i posesje.
Według informacji przekazanych przez służby strażacy interweniowali ponad 2500 razy. Najwięcej pracy mieli w województwie śląskim, ale duża liczba zgłoszeń napływała również ze Świętokrzyskiego, Lubelskiego, Podkarpackiego, Mazowsza i Kujaw.
Najwięcej interwencji odnotowano w województwie śląskim. Strażacy wyjeżdżali tam do zdarzeń ponad 700 razy. Silny wiatr przewracał drzewa, uszkadzał dachy i linie energetyczne, a intensywne opady doprowadziły do lokalnych podtopień.
W wielu miejscach zalane były ulice i posesje. Mieszkańcy zgłaszali połamane konary, wodę w piwnicach oraz uszkodzenia infrastruktury. Działania służb trwały przez całą noc i koncentrowały się przede wszystkim na usuwaniu bezpośrednich zagrożeń.
Na Podkarpaciu strażacy interweniowali 84 razy. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło powiatów stalowowolskiego, mieleckiego i tarnobrzeskiego. Wiatr uszkodził 18 dachów, głównie na budynkach gospodarczych, ale także na jednym budynku wielorodzinnym.
W kulminacyjnym momencie bez prądu pozostawało około tysiąca odbiorców, przede wszystkim w rejonie Stalowej Woli i Mielca. Sytuacja zaczęła się uspokajać po północy, a w czwartek rano awarie energetyczne zostały usunięte.
Poważne skutki burz odnotowano także w województwie świętokrzyskim. Strażacy interweniowali tam blisko 300 razy. Wiatr uszkodził lub zerwał 38 dachów na budynkach mieszkalnych i gospodarczych. Intensywne opady deszczu i gradu powodowały podtopienia, a przewrócone drzewa blokowały drogi i posesje.
W regionie konieczna była ewakuacja uczestników czterech obozów harcerskich. Łącznie chodziło o blisko 100 osób, które zostały bezpiecznie przeniesione do pobliskich budynków.
Prezydent Starachowic Marek Materek zaapelował do mieszkańców o zgłaszanie uszkodzeń infrastruktury miejskiej i dziękował służbom za zaangażowanie w usuwanie skutków nawałnic.
W województwie lubelskim odnotowano blisko 420 zgłoszeń związanych z burzami. Najwięcej interwencji było w powiecie puławskim, gdzie strażacy wyjeżdżali do działań około 170 razy.
W całym regionie wiatr uszkodził lub naderwał 46 dachów. Strażacy 63 razy wypompowywali wodę z zalanych pomieszczeń i piwnic. W Puławach woda wybijała studzienki i zalewała ulice, a na drogach leżały połamane drzewa. W Dęblinie silny wiatr uszkodził budynki i pojazdy.
W szczytowym momencie bez prądu pozostawało około 4 tysięcy odbiorców, głównie w rejonie Białej Podlaskiej. Służby energetyczne przez noc pracowały nad usuwaniem awarii.
Przed nadejściem groźnej pogody Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do odbiorców w wielu regionach kraju. Ostrzegano przed intensywnymi opadami deszczu, silnym wiatrem i burzami oraz możliwymi przerwami w dostawie prądu.
„Możliwe przerwy w dostawie prądu. Unikaj otwartych przestrzeni” — brzmiał komunikat RCB wysłany do mieszkańców zagrożonych województw.
Mimo dużej skali zniszczeń służby nie przekazały informacji o osobach poważnie rannych. Strażacy nadal usuwają skutki burz i zabezpieczają miejsca, w których żywioł uszkodził budynki, drogi oraz infrastrukturę energetyczną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze