Zbigniew Hołdys przekazał nowe informacje o swoim stanie zdrowia. Artysta wyjaśnił, dlaczego nie pojawił się na pożegnaniu Wojciecha Morawskiego i przyznał, że intensywna rehabilitacja mocno odbija się na jego codziennym funkcjonowaniu. Z jego słów wynika, że leczenie wciąż jest wymagające i wyczerpujące.
W piątek, 10 kwietnia, odbyło się pożegnanie Wojciecha Morawskiego, byłego perkusisty zespołu Perfect. Wieczorem zorganizowano również spotkanie upamiętniające muzyka. Zbigniew Hołdys nie pojawił się na tym wydarzeniu, choć, jak sam przyznał, bardzo chciał w nim uczestniczyć. W emocjonalnym wpisie napisał, że jest mu z tego powodu przykro i że żałuje swojej nieobecności.
Muzyk wyjaśnił, że powodem jego absencji były problemy zdrowotne. Poinformował, że codziennie przechodzi zabiegi rehabilitacyjne, obejmujące między innymi terapię prądem, ultradźwięki oraz wysiłek fizyczny. Jak przyznał, organizm zareagował skrajnym zmęczeniem.
„Dopadło mnie zmęczenie takie, że padłem i spałem od 18.00 do 8.00 rano” – napisał.
To kolejny raz, gdy Zbigniew Hołdys otwarcie mówi o swoich problemach zdrowotnych. Z wcześniejszych informacji wynika, że początek 2025 roku był dla niego bardzo trudny. Zmagał się wtedy z wirusem ospy wietrznej, później trafił do szpitala, gdzie przez dłuższy czas szukano przyczyny jego dolegliwości. Niedługo później doznał także poważnego złamania ręki. Sam podkreślał wcześniej, że rehabilitacja po urazie potrwa wiele miesięcy.
Najnowszy wpis Hołdysa pokazuje, że leczenie nadal trwa i jest obciążające. Choć artysta nie informuje o nowej diagnozie ani nagłym pogorszeniu stanu zdrowia, jasno daje do zrozumienia, że wciąż mierzy się ze skutkami wcześniejszych problemów i intensywną rehabilitacją. Jego nieobecność podczas pożegnania bliskiego współpracownika stała się więc kolejnym sygnałem, że powrót do pełnej formy wciąż wymaga czasu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze