Reklama

Po Budapeszcie Sofia, czyli kolejne wybory...

Jeszcze niemal wszyscy emocjonują się wyborami na Węgrzech, a tymczasem już w najbliższy weekend odbędzie się kolejna elekcja. Też w Europie i też w kraju członkowskim UE. Chodzi o wybory w Bułgarii.

Będą to piąte wybory do parlamentu w Sofii w ciągu ostatnich ośmiu lat. Ten niebywały wynik, jeśli chodzi o wyborczą częstotliwość, gwarantuje Bułgarii zapewne trwałe miejsce w Księdze rekordów Guinnessa. Nasi słowiańscy, południowo-wschodnio-europejscy sąsiedzi pobili rekordy Republiki Włoskiej z lat 70 i Państwa Izrael sprzed dekady. 


W Sofii szykuje się zmiana polityczna, ale też zapewne... geopolityczna. Niemal na pewno wybory wygra nowy ruch polityczny, skupiony wokół byłego prezydenta kraju, generała lotnictwa Rumena Radewa. Specjalnie, aby zostać premierem, zrezygnował on z dokończenia swojej drugiej kadencji głowy państwa (pełnił swój urząd dziewięć lat i jeden miesiąc). Ale czemu napisałem, że może to być zmiana geopolityczna? Bo eksprezydent i zapewne przyszły szef rządu ma zupełnie inny stosunek do Ukrainy niż unijny establishment. Jest zdecydowanym przeciwnikiem przekazywania Kijowowi broni. Jednak to jeszcze nic w porównaniu z jego zeszłorocznych wypowiedziami, m.in. wspólnymi, na jednej konferencji prasowej, z prezydentem Chorwacji Zoranem Milanoviciem, o negatywnym stanowisku wobec wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej! 

Reklama


W ten sposób do bardzo sceptycznych wobec Kijowa Czech, Słowacji oraz Węgier (paradoksalnie czy też nie, ale zmiana władzy w Budapeszcie wcale nie musi oznaczać zmiany polityki Madziarów wobec Ukrainy!) może dojść też Bułgaria. I to będzie dla Brukseli naprawdę game changer. Co na to biuro polityczne UE w postaci Komisji Europejskiej i dbającej o „poprawność polityczną” niemieckiej przewodniczącej KE Ursuli Gertrud von der Leyen?

Ryszard Czarnecki

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama