Reklama

„Polacy umierają w kolejkach”. Mentzen grzmi i wskazuje winnych

Dyskusja o NFZ i kondycji polskiej ochrony zdrowia ponownie rozpaliła debatę publiczną. Tym razem jednym z najmocniejszych głosów stała się wypowiedź Sławomira Mentzena, który nie ograniczył się do krytyki wysokości nakładów czy długości kolejek. Postawił znacznie dalej idącą diagnozę: jego zdaniem problemem jest sam sposób funkcjonowania systemu, który od ponad 20 lat nie doczekał się prawdziwej reformy.

Mentzen w swoim wystąpieniu nie przebierał w słowach. Mówił o „lawinie patologii” w ochronie zdrowia, wskazując między innymi na przypadki fałszowania dokumentacji, wykazywania nierealnej liczby godzin pracy czy uprzywilejowanego traktowania osób związanych z polityką.

– Cały czas obserwujemy lawinę patologii w ochronie zdrowia. Mamy lekarzy zarabiających miliony złotych, fałszujących dokumentację, pracujących po 70 godzin na dobę. Mamy saloniki VIP dla polityków, mamy polityków chodzących bez kolejek, mamy polityków w zarządach, w radach nadzorczych szpitali. To jest patologia – mówił Mentzen.

Reklama

Jego zdaniem właśnie dlatego kolejne zwiększanie finansowania bez gruntownej przebudowy systemu nie doprowadzi do rozwiązania problemów, z którymi każdego dnia mierzą się pacjenci.

– Żadnego z tych problemów nie rozwiąże dolanie pieniędzy do systemu ochrony zdrowia – przekonywał.

„Lekarze przestaną jeździć Porsche, a zaczną jeździć Lambo”

Największe emocje wywołał fragment wypowiedzi dotyczący wynagrodzeń części lekarzy. Mentzen użył bardzo ostrego i prowokacyjnego porównania.

– Jeżeli damy jeszcze więcej pieniędzy, to lekarze przestaną jeździć Porsche, a zaczną jeździć Lambo. Tak jak przesiedli się z Mercedesów do Porsche w ostatnich latach – stwierdził.

Reklama

Te słowa z pewnością mogą budzić sprzeciw, szczególnie wśród ogromnej grupy lekarzy, pielęgniarek, ratowników i innych pracowników ochrony zdrowia, którzy na co dzień pracują pod dużą presją i w trudnych warunkach. Mentzen swoją krytykę kieruje jednak przede wszystkim w stronę mechanizmów, które – według niego – pozwalają na powstawanie skrajnych dysproporcji i nieprawidłowości.

Sednem jego wypowiedzi jest bowiem przekonanie, że samo zwiększanie budżetu ochrony zdrowia nie może być traktowane jako reforma.

Reklama

Więcej pieniędzy, ale gdzie są efekty?

Mentzen zwrócił uwagę na relację pomiędzy rosnącymi wydatkami a liczbą świadczeń otrzymywanych przez pacjentów.

– W ciągu ostatnich 10 lat zwiększyliście nakłady na ochronę zdrowia, a liczba świadczeń wzrosła o zaledwie 6 procent. To jest droga donikąd – argumentował.

W przytoczonym zapisie wypowiedzi pojawia się wartość „13 procent”, natomiast w komentarzu Piotra Rybakowskiego mowa jest o wzroście nakładów o 130 procent. Niezależnie od tej rozbieżności konkretne dane wymagają dokładnego zweryfikowania i określenia okresu, którego dotyczą. Polityczna teza Mentzena pozostaje jednak jasna: wzrost pieniędzy przeznaczanych na ochronę zdrowia nie przekłada się – jego zdaniem – w wystarczającym stopniu na wzrost liczby świadczeń i poprawę sytuacji pacjentów.

Reklama

Do tej diagnozy odniósł się również Piotr Rybakowski.

„Dyskusja o NFZ i kondycji polskiej służby zdrowia zdominowała debatę publiczną w całej Polsce. Obserwując to, mam jedną wielką nadzieję – że to jest ten moment, w którym jako społeczeństwo w końcu dostrzegamy, gdzie leży prawdziwy problem” – napisał.

Jak podkreślił, jego zdaniem powszechnie powtarzanym mitem jest przekonanie, że jedyną przyczyną problemów ochrony zdrowia jest brak pieniędzy.

„Prawdziwą chorobą ochrony zdrowia jest jej gigantyczna nieszczelność. Dalsze, ślepe »dosypywanie« środków nie przyniesie żadnej poprawy, dopóki będą się one rozpływać przez niewydolną strukturę biurokratyczną i nieuczciwe praktyki, które niestety stały się w tym systemie nagminne” – ocenił Rybakowski.

Reklama

Mentzen obarcza odpowiedzialnością polityków

W wystąpieniu Mentzena pojawił się również bardzo mocny zarzut skierowany bezpośrednio do klasy politycznej. Polityk przekonywał, że problemy dzisiejszej ochrony zdrowia nie powstały wczoraj i nie można tłumaczyć ich wyłącznie działaniami jednego rządu.

– To jest wasza wina, że Polacy od 20 lat umierają w kolejkach – grzmiał.

Następnie zarzucił kolejnym ekipom rządzącym brak odwagi do przeprowadzenia rzeczywistej reformy.

– Trzeba zrobić prawdziwą reformę, której nie chcieliście zrobić od 20 paru lat. Ten obecny dziadowski system działa już 20 parę lat i w tym czasie nic z tym nie zrobiliście – mówił Mentzen.

Reklama

To jeden z najważniejszych elementów jego wystąpienia. Mentzen nie proponuje bowiem jedynie zwiększenia lub zmniejszenia określonych wydatków. Kwestionuje fundament obecnego modelu organizacji systemu i przekonuje, że bez zmian strukturalnych każda kolejna debata o dodatkowych miliardach będzie prowadziła dokładnie do tego samego miejsca.

„Trzeba zrobić tak jak w Niemczech, tak jak w Szwajcarii”

Mentzen przedstawił również kierunek, w którym – jego zdaniem – powinna zmierzać reforma.

– Trzeba zrobić tak jak w Niemczech, tak jak w Szwajcarii. Konkurencja, rozbicie monopolu NFZ, fundusze ubezpieczeń zdrowotnych, tak żeby wreszcie Polacy mieli ochronę zdrowia, na jaką zasługują – przekonywał.

Reklama

To właśnie ten fragment może być najważniejszą częścią całej wypowiedzi. Ostre słowa o Porsche, Lamborghini czy patologiach niewątpliwie przyciągają uwagę, ale za nimi stoi konkretna propozycja polityczna: odejście od modelu, w którym Narodowy Fundusz Zdrowia pełni rolę dominującego publicznego płatnika, i wprowadzenie większej konkurencji pomiędzy funduszami ubezpieczeniowymi.

Mentzen wskazuje przy tym na Niemcy i Szwajcarię jako przykłady państw, w których funkcjonują systemy oparte na wielu ubezpieczycielach. Oczywiście nie oznacza to, że rozwiązania z tych krajów można jeden do jednego przenieść do Polski. Ich systemy różnią się pod względem zasad finansowania, obowiązków ubezpieczycieli i roli państwa. Kierunek proponowanej przez Mentzena zmiany jest jednak czytelny: pacjent powinien mieć większy wybór, a instytucje finansujące leczenie powinny ze sobą konkurować.

Reklama

Rybakowski: problemem jest nieszczelność systemu

Wypowiedź Mentzena współgra z oceną przedstawioną przez Piotra Rybakowskiego. Ten zwraca uwagę, że debata o ochronie zdrowia zbyt często sprowadza się do jednego pytania: ile jeszcze pieniędzy należy przeznaczyć na NFZ?

Tymczasem jego zdaniem najpierw należałoby odpowiedzieć na inne pytanie: czy obecny system potrafi efektywnie wykorzystać środki, które już otrzymuje?

Jeżeli nakłady rosną bardzo szybko, a pacjent nadal miesiącami czeka na specjalistę, operację czy badanie, społeczeństwo ma prawo domagać się wyjaśnienia, dlaczego kolejne miliardy nie przynoszą proporcjonalnej poprawy.

Reklama

To właśnie tutaj spotykają się argumenty Mentzena i Rybakowskiego. Obaj przekonują, że dyskusja nie powinna kończyć się na haśle „więcej pieniędzy”. Powinna zaczynać się od pytania o efektywność, przejrzystość i konstrukcję całego systemu.

Ostre słowa, ale ważna debata

Wypowiedź Mentzena bez wątpienia będzie budziła kontrowersje. Szczególnie jego generalizujące słowa dotyczące lekarzy mogą zostać odebrane jako niesprawiedliwe wobec tysięcy medyków, którzy każdego dnia pracują w trudnych warunkach i nie zarabiają milionów.

Nie oznacza to jednak, że pytania postawione w tej debacie można zignorować.

Reklama

Czy kolejne zwiększanie nakładów bez zmian strukturalnych rzeczywiście poprawi sytuację pacjentów? Dlaczego wzrost wydatków nie zawsze przekłada się na równie szybki wzrost dostępności świadczeń? Jak skutecznie eliminować przypadki nadużyć? Czy monopolistyczna pozycja NFZ jest najlepszym możliwym rozwiązaniem? I czy większa konkurencja pomiędzy płatnikami rzeczywiście mogłaby poprawić jakość polskiej ochrony zdrowia?

Mentzen udziela na te pytania jednoznacznej odpowiedzi: obecnego systemu nie wystarczy dalej finansować. Trzeba go przebudować.

Można nie zgadzać się z językiem, którego używa. Można dyskutować z jego diagnozą i proponowanymi rozwiązaniami. Jednak po ponad dwóch dekadach funkcjonowania obecnego modelu jedno pytanie wydaje się coraz trudniejsze do uniknięcia:

Ile jeszcze pieniędzy trzeba wpompować w ten sam system, zanim zamiast kolejnego „dosypywania” zaczniemy poważnie rozmawiać o jego fundamentalnej reformie?

 

Źródło: Instagram
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama