Reklama

Polska buduje własne „oczy” w kosmosie

Start był krótki, niemal niezauważalny dla postronnego obserwatora – kilka minut pracy rakiety i cisza. Ale jego znaczenie trudno przecenić. W niedzielę, punktualnie o 13:02 czasu polskiego, z kalifornijskiej bazy Vandenberg w przestrzeń kosmiczną poleciały dwa kolejne satelity MikroSAR, będące częścią rozwijanej przez Polskę konstelacji POLSARIS. To nie tylko technologiczny sukces. To element większej układanki, w której chodzi o bezpieczeństwo państwa i realną niezależność informacyjną.

Nowy etap kosmicznej niezależności

Dla resortu obrony to moment symboliczny, ale też bardzo konkretny. Jak podkreślił wiceminister obrony Cezary Tomczyk, Polska konsekwentnie buduje własne zdolności rozpoznania satelitarnego – takie, które nie będą uzależnione ani od sojuszników, ani od warunków pogodowych czy pory dnia.

W praktyce oznacza to jedno: dostęp do danych w czasie rzeczywistym, kiedy są one naprawdę potrzebne. A to przekłada się na szybsze decyzje, lepszą orientację w sytuacji i – w konsekwencji – większe bezpieczeństwo.

Reklama

Niedzielny start zamyka pierwszy ważny etap programu MikroSAR. Trzy zamówione wcześniej satelity znajdują się już na orbicie. Kontrakt na ich budowę – wart 860 mln zł – podpisano w maju 2025 roku z firmą Iceye. Co istotne, od podpisania umowy do pierwszego wyniesienia minęło zaledwie pół roku. Jak na standardy sektora kosmicznego – to tempo imponujące.


Technologia, która „widzi” więcej

Na pokładzie rakiety Falcon 9, w ramach misji Transporter-16 realizowanej przez SpaceX, znalazły się niewielkie, ale niezwykle zaawansowane technologicznie urządzenia. Trafiły one na niską orbitę okołoziemską – na wysokość około 500–600 kilometrów nad Ziemią.

Reklama

Ich największą siłą jest radar z syntetyczną aperturą (SAR). To rozwiązanie, które radykalnie zmienia sposób obserwacji powierzchni naszej planety. W przeciwieństwie do klasycznych satelitów optycznych, które potrzebują światła i bezchmurnego nieba, system SAR działa niezależnie od warunków.

Chmury, noc, dym, opady – wszystko to przestaje mieć znaczenie. Radar „przenika” przez przeszkody i dostarcza obrazy, które – choć bardziej wymagające w interpretacji – są znacznie bardziej uniwersalne i dostępne praktycznie non stop.

Reklama

To właśnie dlatego takie technologie stają się dziś fundamentem nowoczesnych systemów rozpoznania.


Ambitny plan: dziesiątki satelitów nad Polską

Program MikroSAR to dopiero początek. W planach jest znacznie więcej – i to w relatywnie krótkiej perspektywie.

Jeszcze w tym roku na orbitę mają trafić kolejne satelity radarowe, a równolegle rozwijany jest program MikroGLOB, obejmujący cztery satelity optyczne. Ich pierwszy start planowany jest na przełom sierpnia i września. Na tym jednak nie koniec – w 2027 roku do systemu dołączą także dwa większe satelity optyczne w ramach projektu Poleos.

Reklama

Jeśli wszystkie elementy tej układanki zostaną zrealizowane zgodnie z planem, Polska będzie dysponować jednymi z najbardziej rozbudowanych zdolności obrazowania satelitarnego w Europie.

Jak podkreśla płk Leszek Paszkowski, szef Agencji Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych, samo wyniesienie satelity to dopiero początek. Po starcie rozpoczyna się tzw. faza uruchamiania – testy systemów, stabilizacja orbity, rozkładanie paneli i kalibracja urządzeń. To proces, który może trwać tygodnie, a czasem nawet miesiące.

Reklama

Dopiero wtedy satelita zaczyna naprawdę „pracować”.


Kosmos przestaje być dla Polski przestrzenią odległą i abstrakcyjną. Coraz wyraźniej staje się kolejnym obszarem strategicznym – takim samym jak ląd, morze czy cyberprzestrzeń. A każdy kolejny start to nie tylko technologiczny sukces, ale krok w stronę większej samodzielności państwa.

Źródło: polska-zbrojna.pl zdj. SpaceX
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama