Reklama

Mocne słowa z Ukrainy. Polska porównana do Rosji

Pomysł odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego wywołał w Ukrainie falę krytycznych komentarzy. Kijów odbiera tę dyskusję nie tylko jako polityczny sygnał z Warszawy, ale również element znacznie szerszego sporu o historię, pamięć narodową i ocenę działalności UPA. W ukraińskich mediach oraz wypowiedziach polityków coraz częściej pojawiają się oskarżenia pod adresem polskich władz o zaostrzanie retoryki i wykorzystywanie historycznych konfliktów do bieżącej polityki.

Sprawa nabrała tempa po poniedziałkowym posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego. Jak poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, gremium przedstawiło swoją opinię prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, który ma podjąć decyzję w późniejszym terminie. Sam fakt rozważania odebrania najwyższego polskiego odznaczenia prezydentowi Ukrainy został jednak nad Dnieprem odebrany bardzo chłodno.

Ukraińscy politycy alarmują o radykalizacji sporu

Jednym z pierwszych, którzy odnieśli się do sprawy, był Andrij Deszczycia — były ambasador Ukrainy w Polsce. Dyplomata ocenił, że w polskiej polityce widoczna jest coraz ostrzejsza narracja wobec Ukrainy, a działania władz mogą wzmacniać środowiska radykalne.

Reklama

W rozmowie z Espreso TV podkreślał, że zamiast politycznych ultimatum potrzebne są rozmowy i próba wypracowania kompromisu. Według niego eskalowanie konfliktu historycznego może jedynie pogłębić napięcia między oboma państwami.

Jeszcze dalej poszedł Wołodymyr Wjatrowycz — historyk, były szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej i obecny deputowany do parlamentu. Jego słowa wywołały szczególne kontrowersje, ponieważ porównał część polskich oczekiwań wobec Ukrainy do rosyjskiej narracji o „denazyfikacji”.

Reklama

Zdaniem Wjatrowycza część polskich polityków nie ogranicza się dziś do krytyki konkretnych działań czy symboli związanych z UPA, lecz oczekuje całkowitego potępienia ukraińskiego podziemia niepodległościowego. Jak stwierdził, takie podejście oznacza próbę narzucenia Ukrainie określonej interpretacji historii i rezygnacji z własnej tradycji walki o niepodległość.

Kim jest Wołodymyr Wjatrowycz?

Postać Wjatrowycza od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Ukraiński historyk specjalizuje się w badaniach nad działalnością Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii. W przeszłości kierował archiwami ukraińskiej służby bezpieczeństwa, a w latach 2014–2019 stał na czele Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.

Reklama

W Polsce wielokrotnie krytykowano go za sposób interpretowania historii UPA i rzezi wołyńskiej. Część historyków zarzucała mu próby łagodzenia odpowiedzialności ukraińskiego podziemia za zbrodnie na Polakach oraz budowanie narracji wybielającej działalność nacjonalistów.

Dla wielu środowisk w Ukrainie Wjatrowycz pozostaje jednak symbolem walki o niezależną politykę historyczną państwa. Właśnie dlatego jego komentarz dotyczący Polski odbił się szerokim echem również w ukraińskich mediach.

Decyzja Zełenskiego stała się punktem zapalnym

Bezpośrednim powodem obecnego konfliktu była decyzja Wołodymyra Zełenskiego z końca maja. Prezydent Ukrainy nadał wtedy imię „Bohaterów UPA” jednostce specjalnej „Północ” wchodzącej w skład Sił Operacji Specjalnych Ukrainy.

Reklama

W Polsce wywołało to natychmiastową falę krytyki. Karol Nawrocki ocenił, że gloryfikowanie UPA dostarcza argumentów rosyjskiej propagandzie i może być wykorzystywane w działaniach dezinformacyjnych Kremla. To właśnie wtedy pojawiła się propozycja, by rozważyć odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

Spór pokazuje, że mimo ścisłej współpracy Warszawy i Kijowa w kwestiach bezpieczeństwa, historia nadal pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. I wszystko wskazuje na to, że dyskusja wokół UPA jeszcze długo będzie wracać do politycznej debaty po obu stronach granicy.

Reklama

 

Komentarz redakcji: Najpierw Ukraińcy wykonali czyn, który mieli świadomość, że obrazi Polaków i nie dbali o dyplomację a teraz żalą się na to, że Polska podejmuje kroki w tej sprawie. No hipokryzja ze strony Ukrainy posunięta do absurdu. To przed tym wydarzeniem nie znali pojęcia dyplomacja? Argument, że każdy kraj ma prawo kształtować swoją politykę historyczną jest błędny, bo to by oznaczało, że np. Niemcy mogłyby wskrzeszać i gloryfikować faszyzm, Rosja bolszewizm i stalinizm (czyli mordować Ukraińców głodem) czy Ukraińcy wskrzesić swój antysemityzm z czasów Drugiej Wojny Światowej. Tak więc myślenie i podawanie tego typu argumentów prowadzi do  obłędu. Gloryfikując UPA i jej nacjonalizm i związki z faszyzmem z czasów Drugiej Wojny Światowej  rząd ukraiński zmierza donikąd. Rozumiemy, że w czasie wojny z Rosją chce tym wzmacniać wolę walki w swoim społeczeństwie. Ale musi pamiętać, że bez pomocy zewnętrznej jego kraj upadnie.

Kij ma zawsze dwa końce : ruch z gloryfikacją Bandery przez prezydenta Ukrainy może jest skierowany przeciw Rosji - mobilizuje ( chociaż to wątpliwe) jego oddział żołnierzy ale też zakłóca czy osłabia relacje Ukrainy z Polską , Antyfaszystowską Europą i USA a z tego to już Rosja jest bardzo zadowolona.

Reklama

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl Aktualizacja: 10/06/2026 09:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama