Tylko ostatniego dnia listopada policja zatrzymała 281 kierowców, którzy wsiedli za kółko pod wpływem alkoholu. Doszło do 31 wypadków, w których ucierpiały 43 osoby, a 1 straciła życie. Statystyki za cały miesiąc są jeszcze bardziej przerażające – w ręce funkcjonariuszy trafiło tysiące pijanych kierowców – i pojawia się pytanie, ilu jazda na podwójnym gazie uszła płazem.
Za nami andrzejkowy weekend, który – jak każdy weekend – zaznaczył się w policyjnych statystykach zwiększoną liczbą kierujących pod wpływem alkoholu. 28, 29 i 30 listopada funkcjonariusze zatrzymali w sumie 711 pijanych kierowców. Jednego dnia – 30.11 – doszło do 31 wypadków, w których poszkodowanych zostały 43 osoby, a 1 zginęła.
Liczby z całego miesiąca są przerażające. 7066 – tylu kierowców jechało pod wpływem alkoholu – oczywiście według policyjnych statystyk, bo pewnie co najmniej drugie tyle dojechało do celu, unikając kontroli trzeźwości i – na szczęście – nie powodując wypadku.
A tych w listopadzie odnotowano 1520, na polskich drogach w ciągu jednego miesiąca zginęło w sumie 106 osób, a 1830 zostały ranne. Październik był jeszcze gorszy – 1893 wypadki, 124 ofiar śmiertelnych i 2155 rannych.
Policja wciąż apeluje o jazdę „z głową”. Po pierwsze: piłeś? Nie wsiadaj za kierownicę. Po drugie pamiętaj o dostosowaniu prędkości do warunków panujących na drodze. Nie spiesz się, pośpiech może kosztować ludzkie życie. A jeszcze zanim ruszysz, zadbaj o to, by jechało ci się komfortowo – odpowiednie opony, odśnieżone szyby, czyste światła – to podstawa.
Pijany 29-latek wjechał na rondo na wprost, przecinając pas zieleni. Miał prawie 2 promile alkoholu. Stracił prawo jazdy, sprawa trafi do sądu.
Za czasów tego i poprzedniego rządu odbywa się mała wojna z kierowcami np. poprzez montowanie słabo oznaczonych odcinków monitorowania prędkości. A przecież powinny być tak oznakowane, aby kierowca nie mógł ich niezauważyć. Bo czy tym instytucjom, które to projektują i stawiają, chodzi o prewencję, czy o zebranie jak najwięcej pieniędzy za mandaty? To samo pytanie dotyczy ukrytych patroli z tzw. suszarkami - cudami laserowymi, mega drogimi, kupowanymi za nasze pieniądze i radością policjantów z tego, jak kogoś złapią, bo przekroczył prędkość o 10 km. A pijani kierowcy cały czas wchodzą do samochodów, często wiozą rodzinę. Bo brakuje prawdziwej prewencji i ciągłej kampanii uświadamiającej np. napisów na alkoholu "pamiętaj, że się napiłeś więc zapomnij o prowadzeniu samochodu". Brakuje także uświadomienia dzieci w szkołach, żon i matek, aby nie wsiadały do samochodu z mężem, czy ojcem po drinku itp. No ale przecież te pieniądze pójdą w uświadomienie ludzi, a nie w radary, z których będą wpływy z mandatów. Dlaczego rządzący nie uświadamiają wystarczająco wszystkich uczestników ruchu drogowego o skutkach jeżdżenia pod wpływem alkoholu, a wierzą głównie w drogie radary i samochody mega drogie ścigające kierowców. Może mniej drogich "zabawek” dla policji, a więcej w edukację i uświadomienie społeczeństwa?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze