Reklama

Rocznica zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę

06/08/2012 08:29

Tego dnia po raz pierwszy w historii użyto energii nuklearnej przeciw ludziom. 6 sierpnia mija 67 lat od zrzucenia amerykańskiej bomby atomowej na japońską Hiroszimę.

6 sierpnia 1945 roku o godzinie 8.15 na miasto zrzucono bombę uranową. W ciągu kilku sekund w ogniu zginęło ponad 78 tysięcy osób. W temperaturze 3500 stopni Celsjusza przez kilka godzin wybuchały pożary. Zostało zniszczonych blisko 90 procent budynków. Co roku, w rocznicę tych tragicznych wydarzeń jest obchodzony Światowy Dzień Rozbrojenia. Zgodnie z tradycją, w Parku Pokoju założonym w miejscu epicentrum wybuchu w Hiroszimie, wzlatują w niebo tysiące gołębi symbolizujących pokój. Pierwszej próby jądrowej dokonano w połowie lipca 1945 roku na pustyni Nevada w Stanach Zjednoczonych.

Decyzję o posłużeniu się bronią atomową, USA podjęły zaraz po zakończeniu obrad w Poczdamie. 26 lipca 1945 roku alianci postawili Japonii ultimatum i wezwali ją do bezwarunkowej kapitulacji. Premier Kantaro Suzuki oświadczył, że deklarację poczdamską należy zignorować. Liczba ofiar Hiroszimy sięgnęła 250. tysięcy, razem z osobami, które zmarły z powodu choroby popromiennej i skażenia radioaktywnego. Jednak rozmiaru katastrofy nie można dokładnie ustalić. Wielu ludzi popełniło samobójstwo, nie mogąc znieść skutków choroby popromiennej i żyjąc w strachu przed "chorobą atomową".

Bomba zrzucona na Hiroszimę miała trzy metry długości, średnicę 70 centymetrów, ważyła 4 tony i zawierała 62 kilogramy wzbogaconego uranu. Amerykanie nazwali ją "Little Boy". Dowódca amerykańskiego bombowca B-29, który zrzucił "Malca", pułkownik Paul Tibbets wiedział, że bomba ma siłę 20 tysięcy ton trotylu, jednak nie poinformowano go, że jest to ładunek atomowy. Tibbets nazwał bombowiec panieńskim imieniem matki - "Enola Gay". Enoli towarzyszyły dwa samoloty ze sprzętem fotograficznym, aparaturą pomiarową i obserwatorami.

Jedyna misja "Enola Gay" zaczęła się o godzinie 3. rano, na wyspie Tinian w Archipelagu Mariańskim i zakończyła o 11. rano tego samego dnia. Po powrocie do bazy na Tinianie, leżącej 3200 kilometrów od Japonii, dowódca strategiczny lotnictwa USA generał Carl Spaatz, który w Berlinie odbierał niemiecką kapitulację, odznaczył Tibbetsa orderem za wybitne zasługi - D.S.C. Tibbets zmarł 1 listopada 2007 roku. Japonia skapitulowała 14 sierpnia, po zrzuceniu bomby atomowej na Nagasaki i nalotach konwencjonalnych, które kontynuowali Amerykanie. Kilkadziesiąt lat po Hiroszimie, Stany Zjednoczone prezentują stanowisko, że zastosowanie broni atomowej skróciło działania wojenne i uchroniło świat przed blisko półmilionową liczbą ofiar, które byłyby nieuniknione podczas dalszych walk. Pojawiają się też głosy krytyczne, zbliżone do opinii brytyjskiego fizyka jądrowego, laureata Nagrody Nobla, Patricka Blacketta, który już w 1948 roku zawarł je w książce „Militarne i polityczne następstwa energii atomowej”. Zdaniem Blacketta, zrzucenie bomb atomowych na Japonię było nie tyle ostatnim aktem wojskowym w drugiej wojnie światowej, ile - jedną z pierwszych operacji wojny dyplomatycznej przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/E.Porycka/dok./nyg
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama