Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy zgodził się na tymczasowe aresztowanie dwóch obywateli Ukrainy podejrzanych o akty dywersji na polskiej kolei. Choć mężczyźni uciekli na Białoruś, decyzja sądu pozwala teraz wydać za nimi list gończy, a w kolejnym kroku – międzynarodowy list gończy i tzw. czerwoną notę Interpolu. Śledczy zarzucają im sabotaż o charakterze terrorystycznym na rzecz rosyjskiego wywiadu.
Posiedzenia aresztowe w sprawie 41-letniego Jewhenija I. i 39-letniego Ołeksandra K. odbyły się w Warszawie. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec nich dwumiesięczny areszt tymczasowy, liczony od momentu zatrzymania.
W praktyce oznacza to, że prokuratura może teraz wystawić za podejrzanymi krajowy list gończy, a następnie wystąpić o międzynarodowy pościg i rozesłanie czerwonej noty Interpolu. Ten krok ma zwiększyć szanse na ich ujęcie, jeśli opuściliby terytorium Białorusi.
Zarzuty wobec mężczyzn dotyczą wydarzeń z 15 i 16 listopada na linii kolejowej Warszawa–Lublin. W miejscowości Mika, w powiecie garwolińskim, doszło do eksplozji ładunku wybuchowego, który zniszczył fragment torowiska. Kilkadziesiąt kilometrów dalej, w okolicach miejscowości Gołąb pod Puławami, uszkodzona została sieć trakcyjna. Odłamki wybiły szybę w pociągu dalekobieżnym relacji Świnoujście–Rzeszów, którym podróżowało 475 pasażerów.
Według prokuratury działania te miały charakter aktów dywersji o podłożu terrorystycznym i były wymierzone w bezpieczeństwo ruchu kolejowego oraz poczucie bezpieczeństwa społeczeństwa.
Śledczy podkreślają, że skutki sabotażu mogły być dramatyczne. Wyrwa w torach na ruchliwej trasie i uszkodzenie sieci trakcyjnej na odcinku obsługującym pociąg z kilkuset osobami na pokładzie stwarzały realne zagrożenie katastrofą kolejową. W jednym z wcześniejszych komunikatów wskazywano, że gdyby do wykolejenia doszło przy pełnej prędkości składu, bilans ofiar mógłby być „niewyobrażalny”.
To właśnie skala potencjalnych skutków spowodowała, że ładunki i uszkodzenia infrastruktury zakwalifikowano jako działania o charakterze terrorystycznym, a podejrzanym grozi kara nawet dożywotniego więzienia. Zarzuty obejmują m.in. odmianę szpiegostwa w postaci aktów sabotażu na rzecz obcego wywiadu, spowodowanie zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym oraz użycie materiałów wybuchowych.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że Jewhenij I. i Ołeksandr K. po dokonaniu sabotażu opuścili Polskę rejsowym autobusem, posługując się własnymi dokumentami. Potwierdzono, że przekroczyli granicę z Białorusią i tam obecnie przebywają.
Według prokuratury działali na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej. Wskazuje się, że akty dywersji na torach wpisują się w szerszy katalog działań sabotażowych i dezinformacyjnych wymierzonych w Polskę i państwa wspierające Ukrainę – od presji migracyjnej, przez podpalenia i próby destabilizacji, po instalowanie ukrytych kamer monitorujących transporty wojskowe.
Równolegle zarzut pomocnictwa w tych działaniach usłyszał Wołodymyr B., również obywatel Ukrainy. Według śledczych miał on pomagać w rozpoznaniu terenu i przygotowaniu działań sabotażowych w miejscowościach Mika i Gołąb. Sąd aresztował go na trzy miesiące.
Po wykryciu uszkodzeń infrastruktury kolejowej Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wprowadziło trzeci stopień alarmowy CHARLIE na liniach zarządzanych przez PKP Polskie Linie Kolejowe oraz PKP Linię Hutniczą Szerokotorową. Alert obowiązuje do północy 28 lutego 2026 roku.
Podniesienie stopnia alarmowego oznacza m.in. wzmożone dyżury służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, zaostrzone procedury kontroli i większą czujność w obszarach uznanych za potencjalny cel działań terrorystycznych. Choć dla pasażerów najbardziej odczuwalne mogą być doraźne utrudnienia i częstsza obecność służb na dworcach, władze podkreślają, że jest to cena za ograniczenie ryzyka kolejnych aktów sabotażu.
Decyzja warszawskiego sądu nie zamyka śledztwa – to raczej kolejny etap w sprawie, która już teraz jest jednym z najpoważniejszych postępowań dotyczących dywersji w Polsce. Ostateczne rozliczenie podejrzanych będzie jednak możliwe dopiero wtedy, gdy uda się ich zatrzymać i sprowadzić przed polski wymiar sprawiedliwości.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze