Reklama

„Sny o pociągach” – cichy faworyt Netfliksa do Oscarów

Na Netfliksie pojawił się film, o którym branża mówi już jako o „czarnym koniu” oscarowego wyścigu. „Sny o pociągach”, ekranizacja głośnej prozy Denisa Johnsona z Joelem Edgertonem w roli głównej, zdobywa znakomite recenzje i około 95-procentowe poparcie krytyków w serwisach z ocenami filmów. Zamiast efektów specjalnych i zwrotów akcji oferuje cichą, liryczną opowieść o zwykłym człowieku w Ameryce początku XX wieku – i właśnie tym ma szansę wyróżnić się w sezonie nagród.

Netflix znów celuje w najważniejsze nagrody

Platforma ma już na koncie łącznie ponad dwie dekady oscarowych statuetek, a najbardziej spektakularnym sukcesem ostatnich lat był wojenny dramat „Na Zachodzie bez zmian”, nagrodzony czterema Oscarami i dziewięcioma nominacjami. Teraz, po serii głośnych premier, to właśnie „Sny o pociągach” są wskazywane przez zagraniczne media jako jedna z najpoważniejszych szans Netfliksa w kolejnym rozdaniu nagród. 

Film miał światową premierę na festiwalu w Sundance, następnie trafił do ograniczonej dystrybucji kinowej w Stanach Zjednoczonych, a pod koniec listopada zadebiutował na Netfliksie. W krótkim czasie zdążył zebrać setki recenzji – według zestawień krytyków ich przytłaczająca większość jest pozytywna, a średnia ocen w popularnych agregatorach utrzymuje się na poziomie około 95 proc. 

Reklama

Ekranizacja prozy z finału Pulitzera

„Sny o pociągach” są adaptacją noweli Denisa Johnsona „Train Dreams”, wydanej w 2011 roku i wyróżnionej miejscem w finale Nagrody Pulitzera. Książka była szeroko doceniana przez amerykańską krytykę literacką – trafiała na listy najlepszych tytułów roku w najważniejszych redakcjach, a recenzenci podkreślali, że pod skromną objętością kryje się jedno z najgłębszych pytań o sens ludzkiego życia i cenę cywilizacyjnego postępu. 

Film przenosi na ekran tę samą historię: losy Roberta Grainiera, robotnika zatrudnianego przy budowie linii kolejowych, naprawie mostów i pracach w lasach na początku XX wieku. To człowiek prosty, ale uważny, zanurzony w rytmie fizycznej pracy i powrotów do domu, który burzy nagłe, dramatyczne wydarzenie. Twórcy nie rozpisują tego na sensacyjną fabułę – przeciwnie, pokazują raczej, jak pojedyncza tragedia rezonuje w ciszy, przez kolejne dekady życia bohatera.

Reklama

Zwykłe życie na tle wielkiej przemiany

Akcja „Snów o pociągach” rozgrywa się głównie w Idaho i szerzej – w amerykańskim Zachodzie, który z bezkresnej krainy lasów i rzek coraz szybciej zamienia się w przestrzeń torów, mostów i trakcji kolejowej. Robert Grainier pracuje przy rozbudowie tej infrastruktury, a jednocześnie stopniowo traci to, co dla niego najważniejsze: dom, poczucie zakorzenienia, bliskich. Jego osobista historia jest więc odbiciem epoki, w której tempo zmian technologicznych wyprzedza możliwości emocjonalnego nadążenia za nimi. 

Na ekranie powracają motywy znane z prozy Johnsona: wielkie pożary trawiące lasy i osady, pejzaże po katastrofach, świadomość, że człowiek w zderzeniu z siłami natury i cywilizacji pozostaje kruchy i bezbronny. Twórcy filmu wykorzystują te obrazy nie po to, by szokować rozmachem, ale by zbudować tło dla intymnego portretu bohatera, który próbuje znaleźć sens w świecie radykalnie innym niż ten, w którym zaczynał życie. 

Reklama

Joel Edgerton w roli, która może dać mu Oscara

Centralną postacią filmu jest Robert Grainier, grany przez Joela Edgertona. Krytycy zgodnie podkreślają, że aktor stworzył jedną z najciekawszych ról w karierze: bohatera małomównego, zamkniętego, a jednocześnie pełnego wewnętrznego życia, które ujawnia się w drobnych gestach i spojrzeniach. W recenzjach pojawiają się porównania do klasycznych „westernów egzystencjalnych” oraz kina Terrence’a Malicka – z długimi ujęciami przyrody, światłem złotej godziny i głosem z offu, który prowadzi widza przez pamięć Grainiera. 

Na drugim planie pojawiają się m.in. Felicity Jones, Clifton Collins Jr., Kerry Condon i William H. Macy, tworząc galerię postaci splecionych z życiem głównego bohatera – od kolegów z pracy po rodzinę i ludzi mijanych tylko na chwilę, a jednak odciskających ślad na jego wspomnieniach. Całość dopełniają zdjęcia Adolpho Veloso i muzyka Bryce’a Dessnera, utrzymane w tonie spokojnej melancholii. 

Reklama

Reżyser z doświadczeniem scenarzysty

Za kamerą stanął Clint Bentley – nazwisko wciąż mało rozpoznawalne dla szerokiej publiczności, ale dobrze znane krytykom. W ostatnich latach zasłynął jako współautor scenariusza do „Sing Sing”, poruszającego filmu o więziennym teatrze, który przyniósł mu nominację do Oscara za scenariusz adaptowany i szereg wyróżnień na festiwalach. Teraz, wspólnie z Gregiem Kwedarem, ponownie sięga po literaturę i buduje na jej podstawie kino z pogranicza dramatu psychologicznego i medytacji o przemijaniu. 

Bentley nie ukrywa, że bardziej niż na fabularnych fajerwerkach zależy mu na doświadczeniu emocjonalnym widza. „Sny o pociągach” rozwijają się powoli, chwilami wręcz kontemplacyjnie, przechodząc przez kolejne etapy życia Grainiera – od młodości wśród robotników kolejowych, przez czas miłości i rodzinnego szczęścia, aż po późne lata, gdy bohater zostaje sam z własną pamięcią i pytaniami, na które trudno znaleźć odpowiedź.

Reklama

Film, który zostaje z widzem na dłużej

To, co dla części widzów może okazać się barierą – brak spektakularnej akcji, oszczędne dialogi, powolne tempo – dla innych jest największą siłą „Snów o pociągach”. Recenzenci zwracają uwagę, że film trafia przede wszystkim do tych, którzy cenią kino skupione na człowieku, jego pamięci i doświadczeniu straty. Powracają określenia „liryczny”, „hipnotyczny”, „miniaturowy, a zarazem epicki” – bo choć opowieść dotyczy jednostki, pod spodem cały czas pulsuje historia kraju, który w kilka dekad dokonuje cywilizacyjnego skoku. 

Nie bez znaczenia jest także ekologiczny i społeczny wymiar historii. Rozbudowa kolei, wycinka lasów, pożary niszczące całe doliny – wszystko to staje się tłem pytań o cenę postępu i o to, czy wspólnota, którą budujemy, rzeczywiście służy człowiekowi. Ten wątek był już mocno obecny w prozie Johnsona, a filmowa adaptacja przenosi go we współczesny kontekst, w którym dyskusje o granicach wzrostu i eksploatacji środowiska są wyjątkowo aktualne.

Reklama

„Sny o pociągach” nie są więc kolejnym głośnym hitem, który podbija listy najchętniej oglądanych tytułów. To raczej film, który wymaga od widza cierpliwości i gotowości na wejście w spokojniejszy rytm opowieści. W zamian oferuje rzadkie dziś doświadczenie – poczucie, że obserwujemy całe życie jednego człowieka, z jego małymi radościami i wielkimi stratami, a po napisach końcowych wciąż jeszcze słyszymy w głowie odgłos pociągów znikających w ciemności. 

red.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/11/2025 09:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama