Władze kantonu Valais w Szwajcarii ogłosiły w czwartek stan wyjątkowy po pożarze, który wybuchł w noc sylwestrową w popularnym ośrodku narciarskim Crans-Montana. W tragedii zginęło kilkadziesiąt osób, a około stu zostało rannych.
– Biorąc pod uwagę skalę wydarzeń z minionej nocy, władze kantonu podjęły decyzję o ogłoszeniu stanu wyjątkowego – poinformował podczas konferencji prasowej radny Stephane Ganzer. Jak dodał, nowe ramy prawne umożliwią skoordynowanie szeroko zakrojonych działań ratowniczych i logistycznych oraz rozłożenie ich w czasie, ponieważ skutki katastrofy mogą być odczuwalne przez dłuższy okres.
Prokuratorka generalna kantonu Beatrice Pilloud zaznaczyła, że na obecnym etapie jest zbyt wcześnie, by wskazać przyczyny pożaru. Eksperci nie mogą jeszcze wejść do zniszczonego budynku. – Absolutnie nie ma mowy o żadnym zamachu – podkreśliła.
Z relacji świadków oraz wstępnych ustaleń śledztwa, cytowanych przez szwajcarską telewizję RTS, wynika, że to pożar doprowadził do eksplozji, a nie – jak informowano początkowo – że był jej skutkiem.
Do akcji ratunkowej skierowano 10 śmigłowców, 40 karetek pogotowia oraz około 150 pracowników medycznych. Jak przekazały lokalne władze, działania ratunkowe i zabezpieczające wciąż trwają.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze