Iga Świątek pewnie rozpoczęła tegoroczny French Open, pokonując w pierwszej rundzie Australijkę Emerson Jones 6:1, 6:2. Polka, która na kortach Rolanda Garrosa triumfowała już czterokrotnie, przyznała jednak, że kolejne spotkania będą znacznie trudniejsze.
Świątek dobrze radzi sobie w Paryżu — wygrała turniej w latach 2020 oraz 2022–2024, a w poprzedniej edycji dotarła do półfinału. W meczu otwarcia z 17-letnią Jones, notowaną na 136. miejscu w rankingu i grającą dzięki dzikiej karcie, Polka nie miała większych problemów.
– Na pewno już się przyzwyczaiłam do tego kortu. W pewnym sensie czuję się jak w domu. Zawsze bardzo się cieszę, gdy mogę na nim zagrać. Mam super wspomnienia – powiedziała Świątek.
Spotkanie na korcie centralnym rozpoczęła bardzo mocno, wygrywając pierwsze osiem piłek. Choć chwilowo została przełamana, szybko odzyskała kontrolę nad meczem i pewnie zamknęła go w dwóch setach.
Polka podkreśliła, że mimo łatwego początku turnieju, presja w Wielkim Szlemie będzie rosnąć.
– Na pewno kolejne mecze będą wyzwaniem, pojawi się stres i będzie ciężko – zaznaczyła.
W Paryżu panują wysokie temperatury, przekraczające 30°C, co wpływa na warunki gry. Świątek przyznała, że potrafi się do nich dostosować, choć wymaga to zmian w stylu gry.
Jej kolejną rywalką będzie Czeszka Sara Bejlek, z którą zmierzy się po raz pierwszy w karierze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze