Na środku Sahary zostali sami — bez wody, bez pomocy i bez szans na ratunek. Gdy ciężarówka odmówiła posłuszeństwa, 51 pielgrzymów wracających z religijnych uroczystości w Mali znalazło się w miejscu, gdzie temperatura potrafi zabijać szybciej niż głód. Po kilku dniach przy życiu pozostały tylko dwie osoby.
Do tragedii doszło 4 czerwca na pustynnym obszarze około 80 kilometrów od Assamaki — miasta położonego przy granicy Nigru i Algierii. Tamtędy przebiega jeden z najważniejszych szlaków migracyjnych i transportowych w regionie. Tego dnia przez pustynię podróżowała grupa 51 osób wracających z Mali, gdzie uczestniczyły w obchodach Eid al-Adha, czyli Święta Ofiarowania, jednego z najważniejszych świąt w islamie.
Podróż odbywała się ciężarówką. W pewnym momencie pojazd zepsuł się pośrodku pustkowia. Według lokalnych władz kierowca oraz pasażerowie próbowali naprawić samochód, jednak bez skutku. Wkrótce skończyły się zapasy wody, a temperatura i warunki panujące na Saharze szybko zaczęły odbierać podróżnym siły.
W oficjalnym komunikacie cytowanym przez zagraniczne media podkreślono, że pielgrzymi zostali uwięzieni „w sercu wrogiego środowiska”, gdzie ekstremalne upały i brak punktów zaopatrzenia sprawiają, że przeżycie staje się niemal niemożliwe.
Z 51 osób przeżyły jedynie dwie. Według relacji lokalnych służb ocalałym udało się pokonać pieszo około 50 kilometrów w poszukiwaniu pomocy. W końcu natrafili na źródło wody, a następnie dotarli do Assamaki, gdzie poinformowali służby o tragedii.
Pozostałych 49 osób nie udało się uratować. Większość zmarła z odwodnienia i wycieńczenia jeszcze zanim ktokolwiek dowiedział się o awarii pojazdu.
Region, w którym doszło do tragedii, należy do najbardziej niegościnnych miejsc na świecie. W ciągu dnia temperatura regularnie przekracza tam 40 stopni Celsjusza, a brak infrastruktury oznacza, że nawet niewielka awaria może zamienić podróż w śmiertelną pułapkę.
To nie pierwszy dramat rozgrywający się na saharyjskich szlakach. Obszar ten od lat jest trasą wykorzystywaną przez migrantów i podróżnych próbujących przedostać się do Afryki Północnej, a stamtąd dalej — do Europy.
W 2017 roku światowe media informowały o podobnej tragedii. Wówczas po awarii ciężarówki na pustyni zmarło 44 obywateli Ghany i Nigerii podróżujących w kierunku Libii. Wśród ofiar było 20 dzieci. Uratowano jedynie sześć kobiet.
Eksperci od lat alarmują, że podróże przez Saharę odbywają się często w skrajnie niebezpiecznych warunkach. Ludzie przewożeni są w przepełnionych pojazdach, mają ograniczony dostęp do wody i żywności, a dodatkowym zagrożeniem są grupy przestępcze działające na pustynnych szlakach. Napady, porwania i porzucanie ludzi na środku pustyni należą tam do brutalnej codzienności.
Dla wielu osób Sahara staje się miejscem, z którego nie ma już powrotu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze