Choć mogłoby się wydawać, że w erze krótkich form i cyfrowej rozrywki książka traci na znaczeniu, najnowsze dane Biblioteki Narodowej pokazują bardziej złożony obraz. Z jednej strony – brak wyraźnego wzrostu liczby czytelników. Z drugiej – wyraźne przesunięcia w sposobach sięgania po literaturę. I to właśnie te zmiany mówią dziś o polskim czytelniku najwięcej.
W 2025 roku po przynajmniej jedną książkę sięgnęło 41 proc. Polaków powyżej 15. roku życia – dokładnie tyle samo, co rok wcześniej. Ten wynik, choć stabilny, trudno uznać za przełomowy. Podobnie wygląda sytuacja wśród bardziej zaangażowanych czytelników: jedynie 7 proc. badanych przeczytało siedem lub więcej książek w ciągu roku.
Dane pokazują jednak wyraźne różnice między grupami społecznymi. Kobiety wciąż czytają częściej niż mężczyźni (47 proc. wobec 34 proc.), a liderami pozostają najmłodsi – aż 56 proc. osób w wieku 15–18 lat deklaruje kontakt z książką. Jeszcze wyższy wynik notują mieszkańcy największych miast – w aglomeracjach powyżej pół miliona osób czyta aż 71 proc. badanych.
Nie jest też zaskoczeniem, że czytelnictwo silnie koreluje z poziomem wykształcenia. Kluczowe okazują się również wzorce wyniesione z domu – tam, gdzie książki były obecne od najmłodszych lat, częściej pozostają częścią codzienności także w dorosłym życiu.
Jeśli chodzi o wybory czytelnicze, Polacy pozostają wierni sprawdzonym gatunkom. Na czele wciąż znajdują się kryminały i literatura sensacyjna (27 proc.), za nimi plasują się powieści obyczajowe i romanse oraz literatura faktu (po 19 proc.).
Wśród autorów od kilku lat niezmiennie dominuje Remigiusz Mróz, który utrzymuje pozycję najchętniej czytanego pisarza w kraju. W ścisłej czołówce znaleźli się także Stephen King, Henryk Sienkiewicz, J.K. Rowling i Andrzej Sapkowski. Dalej – klasycy i współcześni twórcy: Bolesław Prus, Katarzyna Bonda, Nicholas Sparks, George Orwell i Adam Mickiewicz.
Czytelnicy chętnie sięgają również po głośne premiery. W 2025 roku szczególnym zainteresowaniem cieszyły się m.in. „Rozdroże kruków” Andrzeja Sapkowskiego oraz reportażowe „Chłopki” Joanny Kuciel-Frydryszak, które utrzymują wysoką sprzedaż już od kilku lat.
Najciekawsza zmiana dotyczy jednak nie tego, co czytamy, lecz skąd bierzemy książki. Po raz pierwszy od lat rośnie znaczenie bibliotek publicznych. W 2025 roku korzystało z nich 19 proc. czytelników – więcej niż rok wcześniej (15 proc.) i więcej niż przed pandemią.
To wyraźny sygnał zmiany trendu. Jednocześnie spada popularność kupowania książek: odsetek osób nabywających je samodzielnie zmniejszył się z 50 do 43 proc., a tych otrzymujących je w prezencie – z 34 do 26 proc. Coraz mniej znaczące stają się też domowe biblioteczki – dziś sięga do nich tylko co dziesiąty czytelnik, podczas gdy jeszcze kilka lat temu robił to co piąty.
Biblioteki zyskują także dzięki ofercie cyfrowej. Coraz więcej osób korzysta z e-booków i audiobooków dostępnych poprzez kody udostępniane przez placówki publiczne. Szczególnie chętnie z tej formy korzystają miłośnicy fantastyki.
Badanie Biblioteki Narodowej, prowadzone nieprzerwanie od ponad 30 lat, pokazuje więc obraz czytelnictwa, który trudno sprowadzić do prostych ocen. Choć liczba czytelników nie rośnie, zmieniają się ich nawyki – a biblioteki, jeszcze niedawno spychane na margines, znów zaczynają odgrywać ważną rolę. To właśnie tam, coraz częściej, zaczyna się dziś kontakt z książką.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze