Jordan Bardella, lider francuskiego Zjednoczenia Narodowego i jeden z głównych faworytów przyszłorocznych wyborów prezydenckich we Francji, nie ukrywa swoich ambicji. W rozmowie na antenie Telewizji Republika przedstawił wizję Europy opartej na suwerenności państw narodowych, ostro skrytykował obecną politykę Unii Europejskiej oraz wyraził przekonanie, że wspólnie z Polską i innymi państwami o podobnym spojrzeniu możliwe będzie stworzenie nowego modelu współpracy na kontynencie.
Polityk przekonywał, że Francja potrzebuje dziś nie tylko zmiany politycznej, ale także odzyskania wiary we własną tożsamość i historyczną rolę. Jak podkreślił, jego celem jest przywrócenie Francuzom poczucia dumy z własnej kultury, języka i tradycji.
Na początku lipca ma zapaść decyzja, która może przesądzić o kształcie francuskiej sceny politycznej. Sąd rozstrzygnie wówczas, czy Marine Le Pen będzie mogła ubiegać się o urząd prezydenta. Bardella przyznał, że obecnie przygotowuje się przede wszystkim do objęcia funkcji premiera, jednak jeśli liderka jego ugrupowania zostanie wykluczona z wyścigu wyborczego, to właśnie on stanie do walki o najwyższy urząd w państwie.
Zdaniem polityka postępowanie wobec Le Pen ma wyraźny wymiar polityczny. W jego ocenie podobne zjawiska można zaobserwować także w innych zachodnich demokracjach.
Bardella argumentował, że coraz częściej przeciwnicy obecnego establishmentu stają się celem działań sądowych i administracyjnych. Jak twierdzi, dotyczy to polityków, którzy sprzeciwiają się przekazywaniu kompetencji instytucjom ponadnarodowym oraz krytykują skutki masowej migracji czy utraty gospodarczej niezależności państw.
Jednocześnie podkreślił, że sondaże dają jego ugrupowaniu największe poparcie spośród wszystkich sił politycznych we Francji. Według niego Francuzi oczekują dziś przede wszystkim odzyskania kontroli nad granicami, polityką migracyjną i strategicznymi decyzjami państwa.
Znaczną część rozmowy Bardella poświęcił przyszłości Unii Europejskiej. Jego zdaniem wspólnota znajduje się obecnie w kryzysie politycznym i ideowym, czego dowodem mają być kontrowersje wokół Zielonego Ładu, polityki migracyjnej czy umów handlowych wpływających na europejskie rolnictwo.
Francuski polityk przeciwstawił temu własną wizję Europy – kontynentu silnych państw narodowych, współpracujących ze sobą, ale zachowujących pełną podmiotowość.
W tym kontekście wielokrotnie wskazywał na Polskę jako przykład kraju, który potrafił zachować własny głos w europejskiej debacie. Podkreślał, że Polacy mają powody do dumy ze swojej niezależności i konsekwentnej obrony narodowej tożsamości.
Według Bardelli właśnie współpraca państw takich jak Francja, Polska, Włochy czy Niemcy może doprowadzić do stworzenia nowej europejskiej architektury politycznej. Jak zaznaczył, środowiska patriotyczne nie są przeciwnikami Europy, lecz opowiadają się za innym modelem integracji – takim, który szanuje granice, kulturę i suwerenność poszczególnych narodów.
Polityk odniósł się również do zarzutów dotyczących ograniczania demokracji w krajach zachodnich. Jego zdaniem zbyt długo zakładano, że demokratyczne standardy są czymś trwałym i niepodważalnym. Tymczasem – jak ocenił – coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których instytucje powołujące się na ochronę demokracji i praw człowieka ograniczają swobodę działania przeciwników politycznych.
Jako przykład podał spory między Komisją Europejską a Polską i Węgrami dotyczące polityki migracyjnej. W jego ocenie oba państwa miały rację, broniąc własnych granic i odmawiając udziału w systemie obowiązkowej relokacji migrantów.
Najmocniejsze słowa padły jednak w części rozmowy poświęconej migracji. Bardella nie pozostawił wątpliwości, że uważa ją za najpoważniejsze zagrożenie dla przyszłości Francji i całej Europy.
Zapowiedział, że jeśli jego ugrupowanie przejmie władzę, jednym z pierwszych kroków będzie zaostrzenie polityki migracyjnej. Wśród proponowanych zmian wymienił likwidację prawa ziemi, rozpatrywanie wniosków azylowych poza terytorium Francji oraz systematyczne wydalanie cudzoziemców skazanych za przestępstwa.
Lider Zjednoczenia Narodowego zapowiedział również sprzeciw wobec unijnego paktu migracyjnego. Jego zdaniem obecne elity polityczne w Brukseli i Paryżu nie traktują migracji jako problemu wymagającego rozwiązania, lecz jako element długofalowego projektu politycznego.
Bardella przyznał, że obawia się utraty przez Francję własnej kulturowej tożsamości. Jak podkreślił, chce kraju, który pozostanie wierny swoim tradycjom, historii i charakterowi, a wybory prezydenckie określił mianem „cywilizacyjnego wyboru” dla przyszłości Francji.
W jego przekonaniu stawką nadchodzącej kampanii będzie nie tylko zmiana rządu, lecz odpowiedź na pytanie, jaką drogą podąży Francja i jaka Europa wyłoni się z obecnego kryzysu politycznego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze