Reklama

Walka z żywiołem na Dolnym Śląsku

03/06/2013 19:14

Dolny Śląsk już drugi dzień walczy z podtopieniami. W województwie wciąż obowiązuje alarm przeciwpowodziowy.

Służby zarządzania kryzysowego na Dolnym Śląsku są w stanie najwyższej gotowości - informuje Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. IMGW ostrzega jednak przed intensywnymi opadami w województwach: dolnośląskim, śląskim, podkarpackim i małopolskim. Opady deszczu wyniosą od 10 do 20, a lokalnie nawet do 40 milimetrów.

Z komunikatu MAC wynika, że sytuacja powoli się stabilizuje, jednak w 17 miejscach woda w rzekach przekracza stany alarmowe, a w 14 - ostrzegawcze. Ostrzeżeniem przeciwpowodziowym objęte zostały miasto i gmina Kamienna Góra, gmina Marciszów, Jelenia Góra, powiat kamiennogórski, gmina Mysłakowice, gmina Janowice Wielkie, gminy Wleń, Lubomierz, Mirsk, Gryfów Śląski, Lwówek Śląski i Lubawka.

Cała uwaga na koncentruje się jednak na Zgorzelcu i Bogatyni - tam utrzymujące się wysokie stany wód w rzekach mogą spowodować podtopienia i zalania gospodarstw domowych. Rzeka Miedzianka w Bogatyni przekroczyła poziom 5 metrów. Uczniowie ze szkoły nr 1 w Bogatyni będą mieli jutro wolne. W szkole uczy się około 200 osób. Szkoła została opasana workami z piaskiem, by ochronić ją przed wezbraną rzeką Miedzianką. Musimy być pewni, że uczniom nic nie grozi - podkreślił burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz. Jak dodał, szkoła znajduje się w najbliższym sąsiedztwie rzeki, w 2010 roku była w dużym stopniu zniszczona i na odnowienie wydano 3 miliony złotych. Nie wiadomo kiedy w Bogatyni zostanie otwarta dla ruchu jedna z głównych ulic w centrum miasta czyli Daszyńskiego. Wody opadowe z pól napływają wciąż na asfalt, jest zagrożenie dla pojazdów - powiedział Tomasz Kucharski z miejscowego Wydziału Zarządzania Kryzysowego. Dla ruchu zamknięte są nad samą rzeką Miedzianką także ulice Nadbrzeżna, Spółdzielcza oraz Bojowników o Wolność i Demokrację. Zostały tam wybudowane z worków tymczasowe zapory i przejazd jest niemożliwy.

Mieszkańcy Legnicy z niepokojem patrzą w kierunku Kaczawy. Poziom rzeki na punkcie pomiarowym w Duninie przekracza stan alarmowy o 25 centymetrów. Na razie nie ma powodów do obaw. Roman Poberejko z Centrum Zarządzania Kryzysowego wyjaśnia, że miasto dopiero przygotowuje się do nadejścia wysokiej fali z południowej części województwa dolnośląskiego i opróżnia zbiornik retencyjny. Wzrost poziomu wody jest spowodowany zrzucaniem wody ze zbiornika retencyjnego Słup.

Stabilizuje się za to sytuacja na zbiorniku Pilchowice koło Jeleniej Góry. Zgodnie z komunikatem IMGW w miejscach, gdzie ogłoszone są stany alarmowe, nie przewiduje się znacznych wzrostów stanu wody. Zastępca dyrektora IMGW oświadczył na konferencji, że aktualnie nie ma zagrożenia powodzią w Polsce.

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zapewnia, że obecnie powódź w Czechach nie wpływa negatywnie na sytuację hydrologiczną w Polsce. Rozwój sytuacji może mieć potencjalny wpływ na rejon Nysy Łużyckiej, ale tam zbiorniki retencyjne mają duże rezerwy - zapewnia w komunikacie MAC.

Sytuacja jest dość poważna, ale nie aż tak jak w Czechach, czy w Niemczech - oświadczył minister środowiska. Marcin Korolec zapewnia, że na bieżąco jest w kontakcie ze służbami monitorującymi sytuację. "Mamy szansę uniknąć bardzo poważnych problemów, o których wiemy, że są u naszych sąsiadów. Mamy dosyć poważne rezerwy, jeśli chodzi o zbiorniki mokre czy zbiorniki suche" - powiedział szef resortu środowiska.


Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/zbiorcza/kd/buch
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama