Reklama

Wszyscy się boją AI… tylko nie my. Niepokojący raport

Rozwój sztucznej inteligencji jeszcze nigdy nie był tak szybki – i tak emocjonujący. Z jednej strony obietnica wygody, automatyzacji i nowych możliwości. Z drugiej: niepokój o pracę, prywatność i przyszłość relacji społecznych. Gdzieś pomiędzy tymi skrajnymi odczuciami lokują się Polacy – jak pokazują najnowsze badania, z wyraźnym przechyłem w stronę… komfortowego złudzenia.

„To się wydarzy, ale nie mnie”

Z raportu przygotowanego przez badaczy z Uniwersytetu SWPS wynika, że Polacy mają tendencję do postrzegania zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją jako czegoś, co owszem – istnieje, ale dotyczy głównie innych. Nie nas samych, nie naszych bliskich.

To klasyczny przykład tzw. nierealistycznego optymizmu. Mechanizmu psychologicznego, który pozwala zachować spokój w obliczu niepewności. W praktyce oznacza on przekonanie, że negatywne scenariusze – utrata pracy przez automatyzację, manipulacja informacją czy naruszenia prywatności – częściej dotkną „kogoś gdzieś”, niż nas osobiście.

Reklama

Badanie pokazało to bardzo wyraźnie: im bardziej abstrakcyjna była grupa odniesienia (np. „ludzie na świecie”), tym wyżej respondenci oceniali ryzyko związane z AI. Gdy jednak pytano o nich samych i ich najbliższych – poziom zagrożenia nagle malał.

Psychologia bezpieczeństwa w niepewnych czasach

Skąd bierze się ten mechanizm? Wbrew pozorom nie chodzi o ignorancję czy brak wiedzy. To raczej sposób radzenia sobie z rzeczywistością, która zmienia się szybciej, niż jesteśmy w stanie ją zrozumieć.

W sytuacjach niepewności ludzie instynktownie szukają równowagi. Z jednej strony dostrzegają zagrożenia, z drugiej – próbują je „oswoić”. Jednym ze sposobów jest właśnie przesunięcie ryzyka na innych.

Reklama

Co ciekawe, badanie nie wykazało większych różnic między grupami społecznymi. Wiek, wykształcenie czy status zawodowy nie miały tu większego znaczenia. Jedynie kobiety częściej oceniały ogólny poziom ryzyka jako wyższy – ale sam schemat myślenia pozostawał identyczny.

To sugeruje, że mamy do czynienia nie tyle z indywidualnymi przekonaniami, co z uniwersalnym mechanizmem psychologicznym.

Cena wygodnego myślenia

Problem zaczyna się tam, gdzie to „uspokajające” podejście przekłada się na konkretne decyzje – albo ich brak.

Jeśli uznajemy, że zagrożenia dotyczą głównie innych, naturalnie spada nasza motywacja do działania. Po co uczyć się nowych kompetencji cyfrowych, skoro „mnie to raczej nie dotknie”? Po co dbać o bezpieczeństwo danych czy rozwijać krytyczne myślenie?

Reklama

W szerszej skali ma to jeszcze poważniejsze konsekwencje. Społeczeństwo mniej skłonne do dostrzegania osobistego ryzyka rzadziej popiera działania zapobiegawcze: regulacje, programy edukacyjne czy inicjatywy przekwalifikowania zawodowego. Koszty takich działań są odczuwalne tu i teraz, a korzyści – jeśli wierzyć własnym przekonaniom – mają przypaść komuś innemu.

Eksperci podkreślają, że kluczem może być zmiana sposobu mówienia o sztucznej inteligencji. Zamiast abstrakcyjnych wizji przyszłości – konkretne, bliskie scenariusze z życia codziennego. Takie, które pozwolą zobaczyć, że AI to nie tylko temat dla „świata” czy „rynku”, ale realna siła wpływająca na nasze własne decyzje, pracę i relacje.

Reklama

Bo być może największym złudzeniem nie jest wiara w potęgę technologii, lecz przekonanie, że jej skutki ominą właśnie nas.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama