Za mało głosujących w białostockim referendum w sprawie sprzedaży lokalnego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Choć większość głosujących była przeciwko tym planom, do urn poszło zbyt mało osób, by wyniki plebiscytu były wiążące dla władz miasta.
Uprawnionych do głosowania było niespełna 229 tysięcy osób. By referendum było ważne, do urn musiało pójść około 68 i pół tysiąca osób, czyli 30 procent. Nie poszło, bo po podliczeniu danych ze wszystkich 153 obwodów miejska komisja wyborcza podała, że frekwencja wyniosła 25,91 procent. Zdecydowana większość - 93 procent - zagłosowała przeciwko sprzedaży udziałów Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Plany takie ma prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, zdaniem którego potrzebne są pieniądze na inwestycje. Prezydent mówił przed referendum, że uszanuje jego wynik, jeśli będzie ważne. Podkreślał też, że ostateczne decyzje w sprawie spółki nie zostały podjęte. Będą one zależeć od wyników zleconych analiz prawnych i ekonomicznych, które mają być znane na początku lipca.