Niezadowolenie społeczne dochodzi do zenitu. Kolejne tym razem systemowe podwyżki dla pracowników służby zdrowia, jako klasy uprzywilejowanej - żerującej na budżecie państwa są nieakceptowalne przez społeczeństwo. Pielęgniarka ma zarabiać dwa razy więcej niż nauczyciel i urzędnik? I to ma być akceptowalne społecznie? Czy Polską ktoś jeszcze zarządza?
Od początku lipca wzrosną wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia w Polsce. Zgodnie z nowymi wyliczeniami średnie pensje brutto w kluczowych grupach zawodowych osiągną wyższe poziomy, co przełoży się na znaczący wzrost wydatków publicznych.
Według przedstawionych danych lekarz specjalista będzie zarabiał średnio ponad 25 tys. zł brutto miesięcznie. Lekarz bez specjalizacji otrzyma około 18,5 tys. zł, a stażysta około 10,5 tys. zł brutto. W przypadku pielęgniarek i położnych z tytułem magistra i specjalizacją średnie wynagrodzenie wyniesie około 16,5 tys. zł brutto.
W kwotach tych uwzględniono dodatkowe składniki wynagrodzenia, takie jak dyżury, nadgodziny, dodatki za pracę w nocy, w święta oraz staż pracy.
Łączny koszt podwyżek dla systemu ochrony zdrowia szacowany jest na około 4 miliardy złotych w tym roku. To znaczące obciążenie dla budżetu państwa, które – jak podkreślają dyrektorzy szpitali – może przełożyć się na dalsze problemy finansowe placówek medycznych.
Dyrektorzy ostrzegają, że automatyczny wzrost wynagrodzeń, bez jednoczesnego zwiększenia finansowania świadczeń, może pogłębiać zadłużenie szpitali i utrudniać ich bieżące funkcjonowanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W ten sposób państwo wykańcza NFZ i nie ważne za czyich rządów. Nikt nie chce zadzierać z lekarską mafią !
W ten sposób państwo wykańcza NFZ i nie ważne za czyich rządów. Nikt nie chce zadzierać z lekarską mafią !