Felietony z definicji mają prowokować, drażnić, czasem nawet przesuwać granice. Ale tekst opublikowany 27 kwietnia na łamach tygodnika Przegląd wywołał reakcję znacznie wykraczającą poza standardową polemikę. Powód? Sformułowania, które wielu komentatorów uznało za przekroczenie granic debaty publicznej.
Autorem kontrowersyjnego artykułu jest Tomasz Jastrun – poeta i publicysta, przez lata związany z Polityka, dziś publikujący w „Przeglądzie”. Tym razem jego tekst nie tylko krytykował środowisko związane z Gazetą Polską, ale – zdaniem wielu odbiorców – posunął się znacznie dalej.
W felietonie Jastrun kreśli obraz „Gazety Polskiej” jako medium przepełnionego niechęcią wobec środowisk liberalnych i polityków takich jak Donald Tusk. Jednak największe poruszenie wywołał fragment, w którym autor stwierdza, że z twórcami i czytelnikami tego tytułu „nie ma już płaszczyzny do polemiki”.
To właśnie w tym kontekście padły słowa o tym, że pozostaje jedynie „mordobicie lub mord po prostu”. Choć część odbiorców interpretuje je jako metaforę skrajnej frustracji i rozpadu dialogu publicznego, inni nie mają wątpliwości – takie sformułowania nie powinny pojawiać się w przestrzeni medialnej.
Na publikację szybko zareagowali dziennikarze i komentatorzy. Jednym z nich był Krzysztof Ziemiec, który publicznie zapytał o rolę redakcji w dopuszczeniu tekstu do druku. W jego opinii odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na autorze – równie istotne jest to, kto tekst zaakceptował.
To pytanie wybrzmiewa dziś szerzej: gdzie kończy się publicystyczna prowokacja, a zaczyna język, który może podsycać realne podziały? I czy redakcje powinny pełnić rolę strażnika standardów, nawet kosztem ograniczania ostrych opinii?
Dla obserwatorów życia publicznego sprawa ma również szerszy kontekst. Tomasz Jastrun od lat znany jest z krytycznego stosunku do środowisk prawicowych oraz rządów Prawo i Sprawiedliwość. Jego teksty niejednokrotnie wywoływały emocje i oskarżenia o zaostrzanie tonu debaty.
Krytycy przypominają, że podobne kontrowersje pojawiały się już wcześniej, a sam autor bywał oskarżany o wpisywanie się w tzw. „przemysł pogardy”. Zwolennicy odpowiadają jednak, że felieton z natury jest formą ostrą, subiektywną i nie zawsze wygodną.
Niezależnie od interpretacji, jedno wydaje się pewne – granice języka w debacie publicznej znów stały się tematem numer jeden. A pytanie o to, jak mówić o przeciwnikach politycznych, by nie przekroczyć granicy odpowiedzialności, pozostaje otwarte.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co tu kontrowersyjnego. Gazeta polska, w sieci, tv republika i temu podobne media od zawsze kłamią, szczują i obrażają. To nie jest dziennikarstwo tylko służba złej sprawie. Ogłupiają i skłócają Polaków, cynizm, pogarda, wszystko dla swoich ciemnych interesów. Niech docenią, że żyją w wolnej Polsce i mogą bezkarnie głosić swoje kłamstwa.
Wstyd panie Matera, powinieneś pracować w Trybunie Ludu, albo w Żołnierzu Wolności - za komuny były takie sławiące jedynie "słuszną " drogę szmaty. Ale dzisiaj jak widać też można służyć nowym panom w zamian za stołki i kasę.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A co tu kontrowersyjnego. Gazeta polska, w sieci, tv republika i temu podobne media od zawsze kłamią, szczują i obrażają. To nie jest dziennikarstwo tylko służba złej sprawie. Ogłupiają i skłócają Polaków, cynizm, pogarda, wszystko dla swoich ciemnych interesów. Niech docenią, że żyją w wolnej Polsce i mogą bezkarnie głosić swoje kłamstwa.
Wstyd panie Matera, powinieneś pracować w Trybunie Ludu, albo w Żołnierzu Wolności - za komuny były takie sławiące jedynie "słuszną " drogę szmaty. Ale dzisiaj jak widać też można służyć nowym panom w zamian za stołki i kasę.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.