Debata o rekordowych zarobkach lekarzy w Polsce znów wywołuje emocje, ale – jak podkreślają eksperci – problem nie leży wyłącznie w wysokości pensji. W rozmowie z money.pl dr hab. Piotr Karniej wskazuje, że to konstrukcja systemu ochrony zdrowia zmusza szpitale do konkurowania o medyków coraz wyższymi wynagrodzeniami.
Dyskusja o wynagrodzeniach lekarzy wróciła po medialnych doniesieniach o bardzo wysokich zarobkach jednego z warszawskich medyków. W przestrzeni publicznej pojawiły się propozycje ich ograniczenia – od większej jawności płac po powiązanie wynagrodzeń z dodatkowymi identyfikatorami. Eksperci ostrzegają jednak, że takie rozwiązania nie dotykają sedna problemu.
Jak czytamy w rozmowie dla money.pl, dr hab. Piotr Karniej ocenia, że „sama jawność płac nic nie zmieni”, a kluczowym źródłem zjawiska są mechanizmy finansowania ochrony zdrowia przez Narodowy Fundusz Zdrowia. W jego opinii to system sprawia, że szpitale – chcąc utrzymać kontrakty – muszą zapewnić obsadę oddziałów, co w praktyce oznacza walkę o lekarzy i podbijanie ich wynagrodzeń.
Ekspert zwraca uwagę, że dyrektorzy placówek często stają przed wyborem: albo zagwarantować personel, albo stracić finansowanie z NFZ. W efekcie lekarze, szczególnie w deficytowych specjalizacjach i mniejszych miejscowościach, zyskują silną pozycję negocjacyjną, co przekłada się na wysokie stawki.
– System „poluje” na lekarzy, a nie na całe zespoły medyczne – wskazuje rozmówca money.pl, podkreślając, że brak odpowiedniego wykorzystania kompetencji innych zawodów medycznych dodatkowo pogłębia problem.
W ocenie eksperta, część proponowanych rozwiązań – takich jak ograniczenia w łączeniu pracy publicznej i prywatnej – może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego i osłabić publiczną ochronę zdrowia. Zamiast tego potrzebna jest głębsza reforma systemu, obejmująca m.in. wyceny świadczeń, organizację pracy szpitali oraz lepsze rozłożenie kadr medycznych.
Jak podkreśla Karniej, problem nie sprowadza się do pojedynczych „kominów płacowych”, lecz do struktury całego systemu, który – jego zdaniem – wymaga gruntownego przemyślenia, a nie punktowych korekt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze