Podczas finałowego dnia Europejski Kongres Gospodarczy wybrzmiał ton, który trudno zignorować: bez własnych surowców Europa nie odbuduje przemysłowej siły. To nie była jedynie deklaracja — raczej wezwanie do ponownego przemyślenia fundamentów polityki gospodarczej.
Prezes Euracoal, Alicja Krzemień, nie owijała w bawełnę: rozmowa o reindustrializacji bez rozmowy o górnictwie jest dziś zwyczajnie oderwana od rzeczywistości.
W swoim wystąpieniu Krzemień postawiła sprawę jasno — Europa stoi przed wyborem, który wykracza poza prosty podział „za” lub „przeciw” górnictwu. Prawdziwe pytanie brzmi: czy kontynent chce mieć kontrolę nad własnymi łańcuchami wartości, czy też pozostanie uzależniony od importu, przenosząc koszty środowiskowe i społeczne poza swoje granice.
W tym kontekście górnictwo przestaje być jedynie sektorem gospodarki. Staje się elementem strategicznego bezpieczeństwa — swoistą polisą ubezpieczeniową na czasy niestabilności geopolitycznej. Jak podkreślono, napięcia na świecie tylko wzmacniają znaczenie tej decyzji.
Unijne cele do 2030 roku są ambitne: część zapotrzebowania na surowce krytyczne ma być pokrywana z własnego wydobycia, przetwarzania i recyklingu. W praktyce oznacza to jedno — bez rozwoju sektora wydobywczego trudno będzie mówić o realnej autonomii przemysłowej.
Krzemień zwróciła uwagę, że podobny dylemat dotyczy technologii neutralnych emisyjnie. Można je kupić, ale wtedy Europa pozostaje w roli klienta, a nie twórcy. A to oznacza nie tylko wyższe koszty, lecz także słabszą pozycję negocjacyjną.
W tym kontekście inicjatywy takie jak projekt CRMsDataSpace — baza danych o surowcach krytycznych i możliwościach ich odzysku — mają być krokiem w stronę większej niezależności. To próba uporządkowania wiedzy i budowania wspólnego zaplecza informacyjnego dla przemysłu.
Jednym z najmocniejszych akcentów wystąpienia była krytyka obecnych regulacji. Przedstawiciele sektora górniczego z różnych krajów Europy mierzą się z podobnymi problemami — od przepisów dotyczących emisji metanu po dyrektywy środowiskowe.
Zdaniem Krzemień, część tych regulacji w praktyce utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia prowadzenie działalności wydobywczej w okresie transformacji energetycznej. Stąd wspólna inicjatywa największych polskich spółek górniczych, które chcą doprowadzić do uproszczenia i doprecyzowania przepisów na poziomie unijnym.
Nie chodzi jednak o całkowite odrzucenie zasad środowiskowych. Raczej o znalezienie równowagi — takiej, która pozwoli prowadzić transformację bez jednoczesnego wygaszania potencjału przemysłowego.
Najważniejsza myśl, która wybrzmiała na zakończenie, dotyczyła perspektywy. Górnictwo — podkreśliła Krzemień — nie może być traktowane w izolacji. To część większej układanki obejmującej energetykę, bezpieczeństwo dostaw i przyszły kształt europejskiej gospodarki.
Bo ostatecznie pytanie nie brzmi tylko, skąd Europa weźmie surowce. Pytanie brzmi, jaką chce być Europą za dekadę — samodzielną czy zależną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze