Prezydent Karol Nawrocki powołał sędziego Zbigniew Kapiński na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego. Decyzja już wywołała polityczne emocje i podziały — zarówno w środowisku prawniczym, jak i po stronie obozu prawicy. Sam sędzia zapowiada jednak jedno: „Sąd Najwyższy ma być daleko od polityków”.
To jedna z najważniejszych nominacji w polskim wymiarze sprawiedliwości ostatnich miesięcy. Prezydent Karol Nawrocki zdecydował, że nowym I prezesem Sądu Najwyższego zostanie sędzia Zbigniew Kapiński. Funkcję obejmie już w środę, po zakończeniu kadencji obecnej prezes SN Małgorzata Manowska.
Informację ogłosił rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz podczas briefingu w Pałacu Prezydenckim. Jak podkreślił, Kapiński uzyskał największe poparcie spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego — zdobył 18 głosów, podczas gdy pozostali kandydaci otrzymali od 8 do 13 głosów.
Leśkiewicz określił nowego I prezesa SN jako „niezwykle doświadczonego sędziego”, specjalistę prawa karnego i człowieka, który „miał odwagę sprzeciwić się łamaniu praworządności przez obecny rząd”. Wskazywał przy tym na głośne decyzje Kapińskiego dotyczące spraw mandatów poselskich Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, a także orzeczenie dotyczące legalności powołania Dariusz Barski na stanowisko prokuratora krajowego.
Sędzia Kapiński urodził się w 1963 roku w Mokobodach na Mazowszu. Ukończył prawo na Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, a karierę sędziowską rozpoczął w 1992 roku w Siedlcach. Przez lata orzekał w sprawach karnych o dużym stopniu skomplikowania, szkolił sędziów i prokuratorów oraz publikował prace naukowe. Do Izby Karnej Sądu Najwyższego trafił w 2022 roku.
Nowy I prezes SN już zapowiedział, że nie planuje „rewolucji” w sądzie. Jak podkreślił, chce najpierw dokładnie przyjrzeć się funkcjonowaniu instytucji, a ewentualne zmiany mają służyć usprawnieniu pracy, a nie politycznym sporom.
– Chodzi o to, żeby ten sąd służył ludziom i był daleko od polityków – zaznaczył.
Kapiński odniósł się również do trwającego od lat sporu wokół tzw. „neosędziów”. Podkreślił, że nie uznaje tego określenia i uważa, że nie ma podstaw prawnych do dzielenia sędziów na „starych” i „nowych”.
Nominacja nie obyła się jednak bez kontrowersji. W ostatnich dniach krytycznie wobec kandydatury Kapińskiego wypowiadali się m.in. historyk Sławomir Cenckiewicz oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński. Spór dotyczył przede wszystkim udziału Kapińskiego w składzie sędziowskim, który w 2000 roku orzekł, że Lech Wałęsa złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne.
Sam sędzia odpiera zarzuty i podkreśla, że orzeczenie wydano na podstawie materiałów dowodowych dostępnych w tamtym czasie. Zwraca uwagę, że dokumenty odnalezione wiele lat później w tzw. „szafie Kiszczaka” nie były wtedy znane sądowi.
Mimo krytyki prezydent Nawrocki zdecydował się postawić właśnie na Kapińskiego. Jak zaznaczył jego rzecznik, o wyborze przesądziły doświadczenie, dorobek zawodowy i dotychczasowa postawa sędziego.
Kadencja nowego I prezesa Sądu Najwyższego potrwa sześć lat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze