Zakłócenia w dostępie do internetu mobilnego w Rosji zmusiły wielu mieszkańców do korzystania z krótkofalówek, pagerów oraz papierowych map. Wzrost sprzedaży tych urządzeń nie jest modą na retro, lecz praktycznym powrotem do sprawdzonych technologii. Problemy z komunikacją utrudniają codzienne życie, od zamawiania taksówek po dostęp do usług kulturalnych. Władze zapowiadają utrzymanie ograniczeń tak długo, jak będzie to konieczne.
Zakłócenia w dostępie do internetu mobilnego sprawiły, że wielu mieszkańców Rosji zaczęło szukać rozwiązań niezależnych od sieci. Na platformach handlowych wzrosła sprzedaż krótkofalówek, pagerów, telefonów stacjonarnych i papierowych map. Według dostępnych danych sprzedaż krótkofalówek wzrosła o 27 proc., pagerów o 73 proc., a popyt na papierowe mapy Moskwy niemal się potroił. Widoczny jest też wzrost zainteresowania klasycznymi telefonami stacjonarnymi.
Nie chodzi o modę na retro, lecz o praktykę. Problemy z siecią utrudniają korzystanie z nawigacji, komunikatorów, aplikacji transportowych i podstawowych usług online. W efekcie część mieszkańców wraca do narzędzi, które jeszcze niedawno wydawały się reliktem poprzedniej epoki.
Zakłócenia są szczególnie odczuwalne w centrum Moskwy, ale sygnały o problemach płyną także z innych dużych miast, w tym Petersburga. Użytkownicy skarżą się na brak dostępu do stron i aplikacji, trudności z wykonywaniem połączeń oraz sytuacje, w których działają tylko wybrane usługi. Pojawiają się też informacje o funkcjonowaniu sieci w oparciu o swoistą „białą listę”, obejmującą tylko część dopuszczonych serwisów.
Skutki są wymierne. Utrudnienia dotknęły przewozy, handel, usługi kurierskie i zwykłych mieszkańców, którzy mają problem choćby z zamówieniem taksówki czy kontaktem z rodziną. Według szacunków rosyjskiego dziennika gospodarczego cytowanego przez zagraniczne media straty w samej Moskwie mogą sięgać około miliarda rubli dziennie.
Ograniczenia uderzają nie tylko w biznes. Problemy z siecią wymusiły zmiany także w życiu kulturalnym. Teatry zaczęły apelować do widzów, by wcześniej drukowali bilety elektroniczne albo zapisywali je w formie zdjęcia w telefonie. To prosty, ale wymowny obraz sytuacji: cyfrowe rozwiązania przestają być pewne tam, gdzie dostęp do internetu może zniknąć z dnia na dzień.
Zakłócenia dotarły również do instytucji państwowych. Zagraniczne media opisywały problemy z działaniem internetu i sieci komórkowych nawet w rosyjskiej Dumie Państwowej.
Kreml nie ukrywa, że ograniczenia są działaniem celowym. Rzecznik Dmitrij Pieskow przekazał, że wyłączenia i restrykcje w łączności mają związek z bezpieczeństwem i będą obowiązywać tak długo, jak będzie to konieczne. Zapowiedział też analizę skutków dla przedsiębiorstw i poszukiwanie rozwiązań dla problemów wywołanych przez te działania.
W ostatnich miesiącach rosyjskie władze równocześnie zaostrzały kontrolę nad przestrzenią cyfrową, ograniczając działanie części zachodnich usług i promując wspieraną przez państwo aplikację Max. Obrońcy praw człowieka oceniają, że obecne zakłócenia mogą być nie tylko środkiem bezpieczeństwa, ale również elementem dalszego wzmacniania kontroli nad internetem i komunikacją obywateli.
Rosyjska codzienność pokazuje dziś paradoks epoki cyfrowej. Im bardziej niestabilny staje się dostęp do sieci, tym szybciej wracają rozwiązania, które miały już odejść do historii. Krótkofalówki, pagery, papierowe mapy i telefony stacjonarne znów stają się narzędziami pierwszej potrzeby. W kraju, który coraz mocniej ogranicza cyfrową swobodę, analog przestaje być wspomnieniem, a staje się zabezpieczeniem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze