Jednostka miała przez ponad 3 miesiące zakaz opuszczania portu za zaległości w wypłatach. To właśnie tym jachtem polski żeglarz wyruszył w grudniu ubiegłego roku z Wysp Kanaryjskich, by pobić rekord świata w samotnej żegludze ze wschodu na zachód.
Roman Paszke mówił IAR, że aresztowanie jachtu było zupełnie nieuzasadnione. Według niego, jednostka już na początku marca mogła wracać do Europy, a Polacy sami dokonali niezbędnych napraw. Katamaran został odholowany do portu, a Argentyńczycy uznali to za akcję ratowniczą i domagali się zapłacenia rachunków.