Reklama

Koniec spacerów po Motławie!

Gdański Ośrodek Sportu ogłosił symboliczne „zamknięcie” Motławy do wiosny. Urzędnicy podkreślają, że nie chodzi o formalny zakaz, lecz o zwrócenie uwagi na realne ryzyko: przy temperaturach w okolicach zera lód na rzece może w każdej chwili się załamać, a chodzenie po zamarzniętej Motławie stało się w ostatnich dniach masowe.

Symboliczny komunikat i konkretne powody

„Zamknięliśmy dziś Motławę aż do wiosny” – tak hasłowo GOS opisuje swoją akcję, zaznaczając, że nie ma podstaw prawnych, by komukolwiek formalnie zabronić wejścia na zamarzniętą rzekę. To ma być przede wszystkim impuls do refleksji i apel o rozsądek. 

Rzecznik GOS tłumaczy, że przy ociepleniu lód zaczyna pracować i topnieć, a jego wytrzymałość spada gwałtownie. W połączeniu z tłumami spacerowiczów ryzyko wypadku rośnie z każdą godziną. 

„Nie dotykajcie Sołdka”. Chodzi o cienki lód przy jednostkach

Szczególny apel dotyczy okolic marin i zacumowanych statków, w tym zabytkowego „Sołdka”. GOS zwraca uwagę, że wiele osób podchodzi bardzo blisko jednostek, dotyka ich, a nawet się do nich przytula. Tymczasem część statków i jachtów jest ogrzewana od środka, co może sprawiać, że lód w ich bezpośrednim sąsiedztwie bywa wyraźnie cieńszy i bardziej podatny na pęknięcie. 

Reklama

W komunikatach pojawia się też wyraźna prośba, by nie wchodzić na rzekę z dziećmi, psami ani na łyżwach – Motława to rzeka z przepływem, a nie kontrolowane lodowisko. 

Tabliczki nad rzeką i apele służb

Wzdłuż Motławy ustawiono około 60 tabliczek ostrzegających o zagrożeniu. GOS przyznaje, że stawia na różne formy dotarcia do spacerowiczów, bo lód na wodzie płynącej ma nierówną grubość i bywa zdradliwy nawet wtedy, gdy „wygląda na pewny”. 

Do apeli dołączają też służby, przypominając, że na rzekach lód jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ pod spodem woda wciąż płynie, a grubość pokrywy może różnić się na niewielkich odcinkach. 

Reklama

Motława jako zimowa atrakcja, ale ryzyko pozostaje

Zamarznięta Motława stała się dla wielu mieszkańców i turystów zimową atrakcją, jednak urzędnicy i ratownicy nie mają wątpliwości: wejście na lód na rzece to hazard, którego konsekwencje mogą być dramatyczne. Nawet krótki spacer może skończyć się wpadnięciem do lodowatej wody, a wtedy liczą się sekundy. 

red.

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/02/2026 16:19
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Żalek - niezalogowany 2026-02-05 16:43:15

    A niech włażą .Najwyżej dojdzie do selekcji naturalnej. Oddzieli się plewy od ziaren.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama